Posts tagged adam darski
Filip Sałapa – najlepszy The Ryk of Poland
0Czy pamiętacie zespół The Sixpounder z pierwszej edycji programu Must be the Music? Nie? Oczywiście – ponieważ telewizja Polsat oszczędziła nam widoku kapeli z Wrocławia i postawiła np. na zespół sygnalistów myśliwskich.
Chyba dlatego ich frontman Filip Sałapa wyglądał na skołowanego, gdy dostarczono mu bilet na przesłuchanie w ciemno do programu The Voice of Poland. Tam piosenką “Alive” z repertuaru Pearl Jam podbił serca jury i trafił do drużyny Nergala. Jeżeli to prawda, że wykonawcy na pewnym etapie będą śpiewać w duecie z trenerami, możemy szykować się na nie lada gratkę w paśmie prime time telewizji publicznej.
Filip w bitwie wyeliminował ulubienicę internautów – Olę Kasprzyk z zespołu Mothernight. Zdaniem ich opiekuna to był najmocniejszy pojedynek i oboje w programie nie mieli konkurencji. Nie przeszkodziło to następnie Nergalowi wystawić Filipa do dogrywki, gdzie jego przeciwnikiem był znany przed wielu laty Gabriel Fleszar, czyli kolejny z faworytów VoP. Choć wykonaniu odkurzonej gwiazdy nie można było zarzucić niczego, to jednak wokalista The Sixpounder potęgą głosu i jego różnorodnością chwycił mocniej Darskiego za serce. Trener stwierdził, że w ogóle nie jest swego wyboru pewien, ale lubi ryzyko. A cóż jest niepewnego w wokalu Filipa? Może brakuje mu charyzmy? Po wyeliminowaniu dwójki liczących się uczestników show już wiemy, że nie.
Voice of Poland – dogrywka
0Program The Voice of Poland uświadomił mi, że od minuty czyjegoś (= jurora) rozkojarzenia bądź zmęczenia zależy czyjeś ( = uczestnika) życie. Dlaczego spośród tylu utalentowanych osób do odcinków na żywo zakwalifikowali się ci a nie inni? Po prostu – szczęście lub jego brak. Podczas przesłuchań w ciemno Nergal trafnie powiedział, że w programie jest kilka procent osób genialnych, kilka procent osób odstających poziomem na niekorzyść i jest mocny, poprawnie śpiewający środek.
Wybieranie tych ze środka było strzelaniem na oślep. Może ktoś inny mógłby wykorzystać swoją szansę bardziej? Nie dowiemy się. Najważniejsze, że ci zakwalifikowani do odcinków na żywo są naprawdę silni i czekają nas wielkie emocje.
Niektórzy jednak mieli łatwiej niż konkurencja. Karolina Leszko z drużyny Kayah schodząc ze sceny przytuliła się do swojej trenerki dość oficjalnie. I cóż z tego, że zaśpiewała bezbłędnie, skoro przy niej stał znany Kayah prywatnie (pomoc przy recitalu) Mateusz Krautwurst? Dziewczyna szła po przegraną. Piasek wśród finalistek ma dwie znajome: Ewę Kłosowicz (niezłą) i Kasię Lisowską (z zespołu SheMoans; słaby głosik w porównaniu z wieloma spośród tych którzy odpadli, fałszowanie na ekranie). W takiej sytuacji śmiesznie brzmi uzasadnienie, którym ratuje się wielu trenerów: “ten program nie jest ci do niczego potrzebny”. Im wszystkim jest do czegoś potrzebny.
Gabriel Fleszar dostał kopa ze świata showbiznesu mimo że grał przyzwoity i popularny pop-rock. Część osób uważa, że taki człowiek na drugą szansę nie zasługuje. Ale czy to odbiera mu talent? Czy to on rozdaje karty, czy też raczej czyni to zgraja managerów? W czym on jest gorszy wokalnie lub repertuarowo od Sylwii Grzeszczak czy kompletnego nieporozumienia w stacjach radiowych – Eli? Lansuje się tandetę, dlatego miło posłuchać raz w tygodniu w mainstreamie kogoś, kto ma do zaoferowania więcej. Pechem Gabriela, któremu kibicowałam, jest to, że w drużynie Nergala inni byli jeszcze lepsi. Monika Urlik to świetny, gospelowy wręcz głos. Ewelina Kordy to barwa i chęć eksperymentu z jej użyciem. Damian Ukeje i Filip Sałapa to królowie sceny, idealni do rockowego repertuaru. W końcu Jah Ares – nietuzinkowy pod każdym względem. Ekipa Adama Darskiego zaoferowała też najlepsze duety. Jedynym nieporozumieniem był wybór piosenki “Nine million bicycles” którą może zaśpiewać nawet pięciolatek i zabrzmi to tak samo jak u dwóch pań obdarzonych wielkim talentem. W internecie krąży opinia, że Ukeje oraz Anna Galstyan wykonali “Another way to die” lepiej niż oryginał, a to raczej rzadkość, bo w modzie jest obrzucanie błotem i pisanie pro forma jak bardzo coś było beznadziejne.
Ceną dobrych męsko-damskich duetów było wywalanie wokalistek. W ten sposób program sam pozbawił się piosenkarek z rockowym pazurem. W ostatnim odcinku Kasia Kubik padła ofiarą wywijania mikrofonem Piotra Niesłuchowskiego. Oboje brzmieli profesjonalnie, ale to był chyba jeden z tych werdyktów, które już zapadły przed wejściem tej dwójki na scenę. Ania Dąbrowska pozbyła się jeszcze Oli Pieczary, chyba jednak dlatego, że Ola nie panuje nad swoim mocnym głosem. On fruwa na lewo i prawo, i jeszcze przez pewien czas nie wyfrunie poza chórki w reklamach.
Kayah po raz drugi uratowała Maćka Moszyńskiego. Współczuję chłopakowi, te wszystkie dogrywki muszą być z lekka stresujące, ale dzięki temu często go pokazują w TV i pewnie jest zapamiętany lepiej od pozostałych wykonawców z jego półki. Rafał Brzozowski zaskoczył mnie na plus. Na castingu kolebał się z dźwiękiem, w bitwie był gorszy od Bartka Grzanka, ale w dogrywce poradził sobie i z piosenką, i z publicznością. Okazało się, że to również nie jest przypadkowy gość, który sobie w kadrze Polski w zapasach nagle zaczął śpiewać. Jest to nowy wokalista znanego od lat zespołu De Mono! Boję się szukać dalej, bo jeszcze się okaże, że to brat Wojtka Brzozowskiego i szwagier Oli Kwaśniewskiej aaaa!
Najnowsze Komentarze