Posts tagged ania dąbrowska
Ewa Szlachcic i Ares Chadzinikolau odpadli z The Voice of Poland
1Uwielbiam, kiedy jurorzy programów telewizyjnych na przestrzeni wieków jednym uczestnikom mówią: “Nie zaskakujesz, ciągle widzę cię w jednej formie, wyczerpujesz schemat” a innym: “To jest twoja wyłączna prawdziwa stylistyka, nie możesz się zmienić, bo nie będziesz sobą”. Bardziej jednak uwielbiam kawę z mlekiem.

Monika Urlik
Po tym filozoficznym sucharze wspomnę, że gdyby głos Moniki Urlik był spadochronem, nie bałabym się skoczyć nawet z księżyca. Tylko niesprawiedliwością dziejową dama z Dzierżoniowa (tzn. moja ziomalka) może tej edycji nie wygrać. Jest najbardziej wszechstronna, ma wielką skalę. Uczyła Olę Szwed śpiewu. I przechodzimy do tzw. “smaczku”: Monika Urlik wysłała trzy demo do Kayaxu! Jak się można domyślać – nie tylko do Kayaxu! Talent jak diament wyrzuca się do śmieci celem promocji miernot! Kayah akurat nie powinna zebrać za to cięgów, bo gromadzi niezłych artystów (choć nikogo o umiejętnościach wokalnych pani w ciąży), ale o polskim showbiznesie ten fragmencik mówi wszystko.
Dwa najmocniejsze wykonania wieczoru zaprezentowali jednak panowie: Piotr Niesłuchowski, a zwłaszcza Damian Ukeje. O tego pierwszego się bałam, bo Ania Dąbrowska z początku lekko go podkastrowała artystycznie, ale Zombie w jego wersji zabrzmiało jak trzeba. To był wreszcie Piotrek, którego pamiętamy z castingu. Damian Ukeje wzbogacił w końcu swój występ o autentyczne emocje. Denerwuje mnie ogień puszczany z uporem (piro)maniaka w trakcie pobytów pana Ukeje na scenie. Ten wokalista sam potrafi zadbać o odpowiednią temperaturę. Jest świetny. I podobno jest też przedłużeniem penisa Nergala w tym programie.
Zawiodła mnie Ola Galewska; “Georgię” słyszałam już w lepszych wersjach w polskich talent shows, chociaż w żadnej jak dotychczas z kontrabasem. Na szczęście ta piosenkarka z nietuzinkową osobowością zamiotła w grupowym “Bang Bang” (lub gang bang, w tym akurat przypadku). Wreszcie po raz pierwszy w programie ujrzałam światło nad Karoliną Charko. W programie zaśpiewała lepiej od Ewy Szlachcic, w dogrywce gorzej (a może raczej to Ewa wyszła tam ze stylistyki scenicznej Majki Jeżowskiej i po prostu udowodniła swoje umiejętności), jest od swojej rywalki znacznie mniej charyzmatyczna poza sceną, ale nie dam już o niej złego słowa powiedzieć jako wokalistce. Przez kilkadziesiąt sekund śpiewu Karoliny słuchałam jej interpretacji z uwagą i uznaniem. Nawet przestała wyglądać jak Wednesday Adams. Co nie zmienia faktu, że gdybym to ja decydowała, zostałaby Ewa.
Lubię Aresa, szkoda, że nie mógł dostać piosenki naprawdę reggae, tylko dali mu jakiś badziew. Trudno było o inną decyzję teamu niż awans Eweliny Kordy. Gwoli sprawiedliwości – jej pierwszy występ brzmiał niczym stare Modjo na dyskotece po trzeciej nad ranem, kiedy dla wszystkich jest już nieistotne, czym ich raczy DJ. Kiepściutko. Ula Rembalska podsumowała bardzo trafnie: “Śpiewała na 50%”. Druga wersja mocno poprawiona. Niemniej jednak, Lady Gadze można postawić wiele zarzutów, m.in. że zrzyna z eurodance’u lat 90-tych ile wlezie, a Ace of Base to momentami kopiuje przez ctrl + c. Ale Gaga śpiewa swoje piosenki lepiej od tych, którzy śpiewają piosenki Gagi.
Ania Dąbrowska i jej drużyna – “Bang Bang” cudowna wersja
Voice of Poland: Odpadli Ian Rooth oraz Kaja Domińska
1To chyba pierwszy odcinek znakomitego show The Voice of Poland, w którym żadne z wykonań nie powaliło. Najlepiej zaprezentowała się znana już wszystkim Ewa Farna, a na pocieszenie dla uczestników znacznie poziomem odstawała Kim Wilde.

Ewa Farna
Na szczęście, gdy brakuje emocji, można je sobie stworzyć samemu, o co zadbali biorący udział w konkursie poprzez sprzeczki z jury, ewentualnie przez publiczne obściskiwanie się z bliskimi. Jeden z internautów trafnie ocenił obecność Mateusza Krautwursta w drugim sing-offie: “To był jego najlepszy występ w programie, co nie zmienia faktu, że wcześniej powinien był dwa razy odpaść”. Po zaśpiewaniu piosenki “Ostatni” z repertuaru Edyty Bartosiewicz Mateusz usłyszał od Nergala, że jest jak kościoły w Europie Zachodniej – piękny z zewnątrz, ale budzący coraz mniejsze zainteresowanie. Ania Dąbrowska z kolei wytknęła mu wokalną perfekcję lecz emocjonalną pustkę. Wokalista przypomniał Ani jej własne początki w polsatowskim “Idolu”: “też cię krytykowano i szybko odpadłaś”. Internet podzielił się w opiniach na temat zdarzenia, natomiast głosujący zdecydowali o awansie Krautwursta z pierwszego miejsca. Dla przypomnienia – w poprzednim odcinku Ola Galewska, różniąca się opinią od trenerki, również otrzymała promocję z tej uprzywilejowanej pozycji. Nie wiem, czy Mateusz emocje zaprezentował w sposób naturalny czy sztuczny, ale brzmiało dobrze.
Moim ulubionym wokalnym fragmentem w sobotę była końcówka “Beautiful” w wersji Edyty Strzyckiej. Piosenkarka w pełni wydobyła tam swoją barwę i nie dziwię się, że team Kayah postanowił ją uratować. Nie jestem wielką zwolenniczką targania mam na schody ani szukania drugiego dna w neutralnych wypowiedziach Piaska, ale popieram entuzjastyczne opinie jury. Dwa momenty w piosence zadrżały, reszta bez zarzutu.
Słabiej poradzili sobie Filip Moniuszko oraz Kaja Domińska. Chłopak w prezencie otrzymał do zaśpiewania minę przeciwpancerną zatytułowaną “Bring me to life”, czyli utwór do którego odpowiedni głos mają tylko Monika Urlik i Ewa Szlachcic. Wybronił się, ale szału nie było. Kaja z kolei dostała kolejną piosenkę w zbliżonej stylistyce do śpiewanych poprzednio. “Rzewną” – w skrócie podsumował ten gatunek Nergal. W pierwszej próbie czysto było tylko czasami. W dogrywce lepiej. Można jednak zrozumieć trenerkę, która wspólnie z teamem, z myślą o formule programu, postawiła na bardziej wszechstronnego zawodnika.
Nie oglądam serialu z Hanką Mostowiak, ale żart Filipa jakoby “Bring me to life” było dedykowane tej postaci był cudowny. Widocznie śmierć telewizyjnej kreatury jest tematem tabu dla milionów Polaków, gdyż z widowni powiało ciszą.
Piasek pożegnał najbardziej charyzmatycznego wykonawcę ze swojej ekipy. Ian Rooth rozwija się wokalnie; “Move like Jagger” zaśpiewał przyzwoicie (w każdym razie wokalista Maroon 5 na żywo nie śpiewa lepiej), zatańczył, show opracował sam, ale w sumie po co takich ludzi promować, prawda? Lepiej zapraszać na polskie radiowo-telewizyjne festiwale gwiazdki disco z Rumunii czy Azerbejdżanu wykreowane w zagranicznych wytwórniach. Szkoda – polski rynek tanecznego popu czeka na showmana, bo na razie na tym froncie pustki, chyba że uznamy za “swoich” Danny’ego i Matta Pokorę. Zauważcie, że Piasek w swoich wyborach był osamotniony. Zignorował dream team a także wtrącającą się Kayah.
Wiemy o powiązaniach Piaska z Kasią Lisowską i Rafałem Brzozowskim spoza programu; być może to w jakimś stopniu ułatwiło jurorowi podjęcie decyzji. Nie uważam występu Rafała za zły (choć nie tak dobry jak dwa tygodnie temu), a Kasia zanotowała swój zdecydowanie najlepszy jak dotąd wieczór. Natomiast uważam, że takich jak oni mamy wielu, a ta konkretna dwójka już ma gdzie się lansować. Przypomnijmy: obecne w mediach zespoły Mono oraz SheMoans.
Po boskim “The one I love” Antka Smykiewicza przyszedł znacznie słabszy “Siłacz” (wybaczcie oksymoron) i odkrycie, że Antek ma problem z poprawnym śpiewaniem końcówek w języku polskim. Trener zwracał na to uwagę, niestety zawodnik nie przyłożył się wystarczająco do lekcji. Na marginesie, nie zdziwiłabym się gdybyśmy w ramach show “odgrzewane kotlety vol.2.0″ w eliminacjach w drugiej edycji The Voice of Poland ujrzeli Marcina Rozynka.
Ewa Szlachcic w The Voice of Poland
1
Ewa Szlachcic
Jeżeli myślicie, że już gdzieś widzieliście tę rudowłosą damę, to macie rację. Urodzona w Białymstoku Ewa Szlachcic brała udział w Tak to leciało, Szansie na Sukces (otrzymała wyróżnienie) i niedawnej Bitwie na Głosy. Oczywiście, żaden z tamtych programów nie dawał takich możliwości na indywidualną promocję jak najnowsza propozycja TVP2, The Voice of Poland.
Ewa zwróciła na siebie moją uwagę podczas przesłuchania w ciemno i jest jednym z tych kilku artystów, którzy w niczym jak dotąd nie zawiedli. Śpiewa mocno, czysto, a jej wykształcenie aktorskie jest atutem w czarowaniu przed kamerą. Zauważcie jej zachowanie na scenie, w tym mimikę. Różni się od pozostałych uczestników.
A to zapis bitwy, w której charyzmą zdmuchnęła dwukrotnie większą od siebie przeciwniczkę:
Mimo niewątpliwych atutów Ewy, to właśnie ją Ania Dąbrowska typowała dwukrotnie do dogrywki. Kto wie, może dlatego, żeby odpadające fałszujące rywalki nie miały poczucia krzywdy, że przegrały z kimś równym sobie. Co najbardziej ujmuje mnie w personie Ewy Szlachcic wykreowanej w VoP to brak kompleksów i sztucznego krygowania się. “Nie stresuję się. Kocham być na scenie, to jest moje życie, więc nie mogę się doczekać występu” – mówi.
Większy problem mam z twórczością jej zespołu Way No Way, którego jest frontmenką. Ewa głównie pisze teksty, a jej mąż komponuje. Grupa zgarnęła kilka nagród na festiwalach, co przy takiej wokalistce jest zrozumiałe. Po kilkakrotnym przesłuchaniu dostępnych na ich facebookowym profilu mp3, mogę polecić utwór “Your Love”. Niestety po angielsku, ale przynajmniej nikt tam nie łamie nikomu twarzy, w przeciwieństwie do piosenki “Wyrafinowanie”.
Kasia Klimczyk i Filip Sałapa odpadli z The Voice of Poland
2
Filip Sałapa
Drużyna Nergala jest bardzo mocna, ale trzeba było ciąć. Ofiarą padł Filip Sałapa, którzy otrzymał perfidną do zaśpiewania piosenkę Depeche Mode “Enjoy the silence”. pocieszeniem dla wokalisty The Sixpounder były cukierki wygrane u Zbigniewa Hołdysa za tylko jeden krzyk w trakcie numeru. Nie wiem, czy to dobra droga, ponieważ Filip męczył się z tonacją. Wszyscy wiedzą, że umie śpiewać, więc może należało przearanżować utwór pod jego mocne strony i bardziej zrobić z tego coś w stylu “Change” Deftones. Podobnie jak pozostali jurorzy, może i Nergal nie chce sobie hodować konkurencji? Pan Sałapa póki co bogaci się o fanów (głównie fanki) a portale plotkarskie rozpisują się o nim jak o właśnie “młodszej wersji Nergala”. The Sixpounder miał niedawno okazję koncertować z Behemothem. To nie jest zespół, który sobie nie poradzi. Najbliższy koncert: 11 listopada w klubie Liverpool we Wrocławiu i ja tam na pewno będę, więc możecie liczyć na relację.
Team Adama Darskiego wciąż ma rockowego wokalistę w postaci Damiana Ukeje, a nawet… rockową Monikę Urlik. Ta dwójka ma najlepsze, najmocniejsze głosy w całym programie. Istotnie, gdy Bruce Dickinson usłyszy wersję Moniki, ma pełne prawo stać się malutki i do tego czerwony, że swego czasu się wypiął na Voice of England.
A jednak, pomimo technicznych wokalnych fajerwerków w wykonaniu tych państwa, brakowało mi u nich emocji. Dlatego moje osobiste wyróżnienie za odcinek wędruje do Eweliny Kordy. Ona “była” dziewczyną z piosenki Amy Winehouse. Cudowna interpretacja.
W drużynie Ani Dąbrowskiej analogiczną funkcję osoby wiedzącej, o czym śpiewa, spełnia Aleksandra Galewska. I zupełnie się nie zgadzam z jurorką, żeby Olę na siłę zmieniać. Nagiąć można rzemieślnika, nie twórcę. O słuchaczy też nie ma co się za bardzo martwić – nie każdy – mimo potencjału – ma życiową ambicję parcia na szkło i bycia oglądanym przez masy. W dodatku nie zgodzę się jakoby Ola nie mogła widza zaskoczyć. A może zinterpretuje “Nothing else matters” Metalliki?
Podobnie nie zgadzam się, że Ares Chadzinikolau fałszuje albo wyczerpał limit w programie. To jest typowy głos reggae; równie dobrze można te same zarzuty postawić Bobowi Marley’owi. Cieszę się, bo wreszcie “Knocking on the heaven’s door” w telewizyjnym show zabrzmiało jak Dylan a nie jak Guns’n'Roses.
Ewa Szlachcic jest gotową wokalistką, nigdy nie powinna się znaleźć w dogrywce. Jej głośne i wysokie partie są bez zarzutu. Panuje na scenie, łapie kontakt z publicznością. Nieco gorzej radzi sobie w piano, ale dwukrotnie świetnie wykonała “Black Velvet”.
Karolina Charko miała image Wednesday Adams i znowu o jej występie można napisać tylko tyle, że się odbył. Po lekcje magii przed mikrofonem odsyłam do Kai Domińskiej, która śpiewa nieczysto jak nikt inny i czaruje jak nikt inny. Umiejętność poprawnego zaśpiewania kilku dźwięków w jednej linii nie jest niczym niezwykłym więc za tydzień pewnie się żegnamy.
W tym tygodniu nie mogło być inaczej, pani Kasia Klimczyk została z nami tak długo przez przypadek, chyba zupełnie jak twórcy “Halloween 2″ pozostawili przy życiu Annie Brackett tylko po to, żeby ją zaraz unicestwić. Wykonanie “Supergirl” zupełnie amatorskie, u mnie w liceum na przeglądzie piosenki nie zmieściłaby się w pierwszej piątce (chociaż muszę przyznać, że pod tym względem akurat miałam mocne LO, np. moja znajoma wygrała “Szansę na sukces”, a inna świeciła w “Idolu”).
Na koniec smaczek. Im dłużej Piotr Niesłuchowski brnął w “Losing my religion” REM tym bardziej przypominał mi jedną z ulubionych melodii z lat 90, zupełnie nie z repertuaru REM. Jeżeli to prawda, że Piotrek nie czuł się dotąd mocno w czystym śpiewie, to odrobił zadanie domowe bardzo dobrze.
VoP: zapowiedź drugiego odcinka na żywo
0Dzisiaj wieczorem TVP2 wyemituje drugi odcinek na żywo programu The Voice of Poland. Wielu na pewno czeka na występy wszystkich z drużyny Nergala a jeszcze więcej chce sprawdzić, czy Maciek Moszyński naprawdę zasiądzie w Red Roomie z mikrofonem i jak sobie tam poradzi.
Drużyna Nergala:
* Damian Ukeje
* Filip Sałapa
* Monika Urlik
* Ewelina Kordy
* Ares Chadzinikolau

Ares Chadzinikolau
Trudno tu o wskazanie słabego punktu. Każdy z tych uczestników jest inny i chyba wszyscy się cieszą sympatią widzów. Zdaniem internautów oraz niektórych jurorów najbardziej hmm, nazwijmy to eufemistycznie, “wokalnie nieprzewidywalny” jest Ares, ale z drugiej strony stoi za nim wielka charyzma i doświadczenie sceniczne. Choć jego imię symbolizuje boga wojny, lider zespołu Ares & The Tribe śpiewa z różańcem w dłoni, jest doktorem nauk humanistycznych i jako jedyny z uczestników powiedział po wygranej bitwie: “Najważniejsze, że stworzyliśmy dobry duet, fragment sztuki”. Ma na koncie opublikowanych dwadzieścia książek. Jest wykładowcą języka greckiego i Akademii Muzycznej. To zdecydowanie najbardziej intrygujący reprezentant show. Szkoda, gdyby odpadł tak szybko.
Po wysłuchaniu nagrania z prób mam wrażenie, że kiedy Damian Ukeje z Fat Belly Family powiedział, że zamierza wygrać ten program, nie żartował. Wiadomo: ludzie lubią głosować po swojemu, czasem na wzruszającą historię zamiast na wokal, ale Damian ma kawał głosu i nie waha się go użyć. Kiedy zamykamy oczy, słyszymy Piotra Roguckiego z COMY. To nie zarzut, to komplement. W tej fazie programu Damian jest jednym z najbardziej zdecydowanych faworytów do końcowego triumfu i pewnie między nim a Moniką Urlik rozstrzygnie się, kto z tego teamu będzie w ścisłym finale.

Damian Ukeje
Drużyna Ani Dąbrowskiej:
* Aleksandra Galewska
* Karolina Charko
* Piotr Niesłuchowski
* Ewa Szlachcic
* Kasia Klimczyk
Ola Galewska i Ewa Szlachcic wzięły udział w jednym odcinku “Szansy na sukces”. Ola wygrała, Ewa dostała wyróżnienie. Obie mają świetne głosy, choć zupełnie różne. Pani Galewska dziś zaprezentuje się w “Warwick Avenue” z repertuaru Duffy, a pani Szlachcic zmierzy się z “Black Velvet” Alannah Myles. Sukces Kai Domińskiej w poprzednim odcinku świadczy o tym, że widz szuka tego, co wymyka się stereotypom i jest bardziej skłonny uwierzyć w barwę i emocje aniżeli w perfekcję. To może być atut Oli. Na naszym rynku nie ma takich wokalistek.
Swoje stałe audytorium ma Piotr Niesłuchowski. Nie dość, że dobrze śpiewa, to jeszcze jest przystojnym facetem, co zwiększa pulę smsów na jego koncie. Dzisiaj wykona “Losing my religion” REM.

Piotr Niesłuchowski
Internauci przejechali się po wielokroć po Kasi Klimczyk i było to na tyle nieprzyjazne, że inni uczestnicy stanęli w obronie Kasi. Moim zdaniem faktycznie Ania wepchnęła tę damę nieco “po promocji” ale takie jest jej prawo trenera. To będzie ważny odcinek dla Kasi: czy wykorzysta kredyt zaufania i czy się obroni w oczach widowni. Jeżeli nie, to odpadnie, bo jest słabsza. Nie wiem dokładnie, na co stać Karolinę Charko. W bitwie pokonała rywala, ale nie wryła się w pamięć zbyt mocno (poza tym, że pomyliła tekst). Bycie jedną z wielu nie jest atutem.
Maciej Moszyński współprowadzącym The Voice of Poland
1
Maciej Moszyński
Chciałoby się powiedzieć: “trzeciego dnia zmartwychwstał”. W sobotę decyzją Kayah Maciek Moszyński opuścił program The Voice of Poland przegrywając decydujące starcie z Mateuszem Krautwurstem, a już we wtorek producenci rzucili hasło: “jeżeli do weekendu nasz profil na Facebooku uzbiera 50.000 lajków, Maciek wróci do programu w innej formie”. Sam zainteresowany twierdzi, że taka akcja sztabu VoP była dla niego zaskoczeniem i nie wiedział, o co chodzi w szczegółach.
Dla internautów zdobycie kilku tysięcy brakujących fanów profilu FB okazało się bułką z masłem. Popularny piosenkarz, którego własny fanklub liczy już ponad 3.000 członków, będzie reporterem z tzw. Red Roomu u boku Mateusza Szymkowiaka. Jest to pomieszczenie, gdzie artyści przygotowują się do występów. Relacja będzie dostępna w internecie pod adresem www.voice.tvp.pl a jutro o godzinie 17.55 TVP2 na swojej antenie ujawni więcej w przygotowanym materiale.
Obecność Ani Dąbrowskiej w jury VoP jest symptomatyczna. Wokalistka brała udział w pierwszej krajowej edycji “Idola” i choć zakwalifikowała się do finałowej dziesiątki, odpadła dość wcześnie. To jednak ona obok Moniki Brodki zrobiła największą karierę ze wszystkich startujących w tego typu programach. Zaoferowała autorski repertuar, co w połączeniu z twarzą znaną w TV otworzyło jej furtki do państwowych i komercyjnych stacji radiowych oraz telewizyjnych.
Maciej Moszyński udowodnił, że na scenie czuje się jak ryba w wodzie a jego osobowość bez tzw. “wody sodowej” w głowie pomaga zjednać sobie widzów. Właściciele Roch Star zauważyli w tym stanie rzeczy potencjał i podarowali wokaliście szansę na utrwalenie popularności przynajmniej do końca trwania programu.
Aleksandra Galewska – jedna z faworytek The Voice of Poland
1Aleksandra Galewska w etapie przesłuchań w ciemno
Aleksandra Galewska – bitwa
Czy Patrycja Kawęska miała jakąkolwiek szansę? Panie znały się ze studiów; na pewno to nie była łatwa rywalizacja.
Ola wystąpiła wcześniej w programie “Szansa na sukces” i jak 99,99% z biorących w tamtym programie udział, szansy nie dostała. Tym razem ma być inaczej. Po etapie przesłuchań w ciemno do “Voice of Poland” wokalistka wybrała drużynę Ani Dąbrowskiej. Przez jury została ochrzczona “kosmitką”, chociaż zdaniem Szeherezady takie sformułowania należy zarezerwować dla wpychających sobie gwoździe w nos w programie “Mam Talent”. Aleksandra jest artystką o niezwykłej wrażliwości muzycznej, charyzmie i zjawiskowej barwie głosu. Lepi piosenki jak plastelinę i nigdy nie śpiewa tak samo. Warsztat może osiągnąć każdy, ale geniusz sięga, gdzie wzrok nie sięga.
Voice of Poland – dogrywka
0Program The Voice of Poland uświadomił mi, że od minuty czyjegoś (= jurora) rozkojarzenia bądź zmęczenia zależy czyjeś ( = uczestnika) życie. Dlaczego spośród tylu utalentowanych osób do odcinków na żywo zakwalifikowali się ci a nie inni? Po prostu – szczęście lub jego brak. Podczas przesłuchań w ciemno Nergal trafnie powiedział, że w programie jest kilka procent osób genialnych, kilka procent osób odstających poziomem na niekorzyść i jest mocny, poprawnie śpiewający środek.
Wybieranie tych ze środka było strzelaniem na oślep. Może ktoś inny mógłby wykorzystać swoją szansę bardziej? Nie dowiemy się. Najważniejsze, że ci zakwalifikowani do odcinków na żywo są naprawdę silni i czekają nas wielkie emocje.
Niektórzy jednak mieli łatwiej niż konkurencja. Karolina Leszko z drużyny Kayah schodząc ze sceny przytuliła się do swojej trenerki dość oficjalnie. I cóż z tego, że zaśpiewała bezbłędnie, skoro przy niej stał znany Kayah prywatnie (pomoc przy recitalu) Mateusz Krautwurst? Dziewczyna szła po przegraną. Piasek wśród finalistek ma dwie znajome: Ewę Kłosowicz (niezłą) i Kasię Lisowską (z zespołu SheMoans; słaby głosik w porównaniu z wieloma spośród tych którzy odpadli, fałszowanie na ekranie). W takiej sytuacji śmiesznie brzmi uzasadnienie, którym ratuje się wielu trenerów: “ten program nie jest ci do niczego potrzebny”. Im wszystkim jest do czegoś potrzebny.
Gabriel Fleszar dostał kopa ze świata showbiznesu mimo że grał przyzwoity i popularny pop-rock. Część osób uważa, że taki człowiek na drugą szansę nie zasługuje. Ale czy to odbiera mu talent? Czy to on rozdaje karty, czy też raczej czyni to zgraja managerów? W czym on jest gorszy wokalnie lub repertuarowo od Sylwii Grzeszczak czy kompletnego nieporozumienia w stacjach radiowych – Eli? Lansuje się tandetę, dlatego miło posłuchać raz w tygodniu w mainstreamie kogoś, kto ma do zaoferowania więcej. Pechem Gabriela, któremu kibicowałam, jest to, że w drużynie Nergala inni byli jeszcze lepsi. Monika Urlik to świetny, gospelowy wręcz głos. Ewelina Kordy to barwa i chęć eksperymentu z jej użyciem. Damian Ukeje i Filip Sałapa to królowie sceny, idealni do rockowego repertuaru. W końcu Jah Ares – nietuzinkowy pod każdym względem. Ekipa Adama Darskiego zaoferowała też najlepsze duety. Jedynym nieporozumieniem był wybór piosenki “Nine million bicycles” którą może zaśpiewać nawet pięciolatek i zabrzmi to tak samo jak u dwóch pań obdarzonych wielkim talentem. W internecie krąży opinia, że Ukeje oraz Anna Galstyan wykonali “Another way to die” lepiej niż oryginał, a to raczej rzadkość, bo w modzie jest obrzucanie błotem i pisanie pro forma jak bardzo coś było beznadziejne.
Ceną dobrych męsko-damskich duetów było wywalanie wokalistek. W ten sposób program sam pozbawił się piosenkarek z rockowym pazurem. W ostatnim odcinku Kasia Kubik padła ofiarą wywijania mikrofonem Piotra Niesłuchowskiego. Oboje brzmieli profesjonalnie, ale to był chyba jeden z tych werdyktów, które już zapadły przed wejściem tej dwójki na scenę. Ania Dąbrowska pozbyła się jeszcze Oli Pieczary, chyba jednak dlatego, że Ola nie panuje nad swoim mocnym głosem. On fruwa na lewo i prawo, i jeszcze przez pewien czas nie wyfrunie poza chórki w reklamach.
Kayah po raz drugi uratowała Maćka Moszyńskiego. Współczuję chłopakowi, te wszystkie dogrywki muszą być z lekka stresujące, ale dzięki temu często go pokazują w TV i pewnie jest zapamiętany lepiej od pozostałych wykonawców z jego półki. Rafał Brzozowski zaskoczył mnie na plus. Na castingu kolebał się z dźwiękiem, w bitwie był gorszy od Bartka Grzanka, ale w dogrywce poradził sobie i z piosenką, i z publicznością. Okazało się, że to również nie jest przypadkowy gość, który sobie w kadrze Polski w zapasach nagle zaczął śpiewać. Jest to nowy wokalista znanego od lat zespołu De Mono! Boję się szukać dalej, bo jeszcze się okaże, że to brat Wojtka Brzozowskiego i szwagier Oli Kwaśniewskiej aaaa!
Najnowsze Komentarze