Posts tagged anna karwan

Anna Karwan rozwija skrzydła

4

Ponieważ w trakcie występu Ani Karwan w dzisiejszym “Dzień Dobry TVN” ludność rzuciła się do Google’a z zapytaniem: “Kto wykonuje piosenkę What The World Needs Now w TVN?” musimy napisać coś więcej o tej wokalistce.

Wczoraj w nocy szłam sobie ulicą Kromera a z radia w moim telefonie popłynął nagle hit Moniki Brodki “Miałeś być”. Od razu pomyślałam o Ani, która jest współautorką tej piosenki.

Oprócz kolaboracji z Brodką, Ania ma na koncie także współkompozycję “Stop Global Experiment” z repertuaru Sidneya Polaka oraz współpracę z Edytą Górniak, Anią Dąbrowską, Kasią Cerekwicką, Mariką czy Andrzejem Piasecznym. Wokalistkę można usłyszeć w tytułowej piosence serialu “Hela w opałach” emitowanego przez stację TVN, “39 i pół”, “Naznaczony”, “Odwróceni”. Ania nagrała również kilka utworów zamieszczonych na soundtracku filmu “Świadek Koronny”. w tym piosenkę finałową pt. “Nie przypadkiem” do tekstu Andrzeja Piasecznego, duet z Pawłem Małaszyńskim pt.”Love Catch” oraz przejmujące wokalizy do utworu “Israel – Walk on the Roof”. Dwa lata temu można ją było usłyszeć w kinowym hicie “Kochaj i tańcz” – pierwszym polskim filmie tanecznym, do której muzykę skomponował Łukasz Targosz (główna piosenka “You and Me”, “Tell Me More”, “Lady of you life”, oraz “Jigle with it”), w filmie “Na kredyt” (w balladzie jazzowej pt. “Such a day”), oraz w filmie Michała Rogalskiego “Ostatnia akcja” w piosence finałowej, skomponowanej przez Jana Komara. W ubiegłym roku podjęła współpracę z Anią Wyszkoni i do dzisiaj towarzyszy jej podczas koncertów, programów telewizyjnych i teledysków.

Swoje umiejętności wokalne zaprezentowała w dwóch telewizyjnych programach poszukujących talentów: w 2010r. wygrała “Szansę na sukces” z udziałem Niebiesko-Czarnych, a niedawno doszła do półfinału Must be the Music w Polsacie oraz otrzymała wyróżnienie w odcinku od prezentera RMF FM Daniela Dyka.

10 listopada wchodzi na ekrany film Mitji Okorn pt. “Listy do M.” gdzie można usłyszeć Anię we wspomnianym utworze “What The World Needs Now. Wokalistka pojawiła się też gościnnie na najnowszej płycie grupy Afromental, której premierę przewidziano na 15 listopada.

Aktualnie Ania pracuje przede wszystkim nad swoją pierwszą, solową płytą i przygotowuje się do rozpoczęcia solowej kariery. Artystka pracuje w studio, na scenie, w teatrze (jest współkompozytorką muzyki do spektaklu “Ostatni żyd w Europie”), organizuje własne koncerty, produkuje, komponuje, nagrywa i pisze scenariusze do reklam, jak również uczy przyszłych wokalistów pracy w studio i na scenie.

“Przede wszystkim jest artystką bardzo wrażliwą, emocjonalną i niezwykle oddaną muzyce. Otwarta, delikatna, ale i z pazurem. Na jej koncertach panuje iście magiczna atmosfera. Czaruje swoim głosem i wyjątkowym talentem.” – mówią jej fani. Ich grono systematycznie się powiększa. Czekamy na płytę.

Piosenka na stronie programu DDTVN

Anna Karwan


fot. Jakub Piękoś

Anna Karwan jutro w Dzień Dobry TVN

0

Anna Karwan

Ledwie zakończył się program Must be the Music, a już możemy śledzić w mediach poczynania jego uczestników. Ania Karwan będzie jutro rano gościem Dzień Dobry TVN, gdzie zaśpiewa piosenkę “What the world needs now” z wprowadzanego 10 listopada na ekrany filmu “Listy do M.” Panna Karwan ma już duże doświadczenie w wykonywaniu tego typu utworów (m.in. serial “Hela w opałach” czy film “Kochaj i tańcz”). Aktualnie Ania pracuje również nad pierwszą solową płytą.

Piosenka od 45. sekundy

Must be the music – 3 półfinał

5

Od zawsze ciekawiło mnie, skąd biorą się matematyczne podziały na liczbę półfinałów większą od dwóch. Trzecia połowa wbiła się do naszego słownika z odwagą wyrazu “zajebiście” i w dobie porozumiewania za pomocą skrótów uprościła wiele spraw. Zamierzam napisać tekst na temat trzeciego odcinka kwalifikującego do występu w finale programu Must Be The Music, ale ani magazyn TV, ani SEO-pozycjonowanie takiej drogi na okrętkę nie uznają.

Niech będzie – trzeci półfinał. Za tydzień, o zgrozo, czwarty.

Pani Paulina Sykut ślicznie swego czasu śpiewała w duecie z Iwanem Komarenką, jednak konferansjerka to inna para kaloszy, więc przygotowując się do niej warto jest przypomnieć sobie nazwiska, o których zamierza się informować widza. O ile prezydent Starogardu Gdańskiego jest większości odbiorców postacią obcą, o tyle uczestniczka, na którą zamierzają głosować już taką nie jest. Wioletta ma na nazwisko Marcinkiewicz. Jak nasz były premier. Łatwo zapamiętać.

Po wpisaniu w Google frazy “Wioletta Marcinkiewicz” wyskakuje informacja, że wokalistce podczas energicznego występu wysunęła się pierś. Wątpię, żeby którykolwiek z oglądających zwracał na takie rzeczy uwagę, dlatego współczuję producentom newsów konieczności analizowania wszystkich zdjęć w detalu z nadzieją na cień sensacji. Adeptka fryzjerstwa z Krynicy Górskiej zaśpiewała piosenkę Czesława Niemena, ale do finału nie awansowała, zadając kłam teorii, że wystarczy sięgnąć po jego repertuar i być osobą młodą, aby automatycznie dostać się dalej dzięki głosom widzów.

To stało się udziałem innej panny w ubiegłą niedzielę. Marcelina Olak sięgnęła po “Dziwny jest ten świat”. 14-latka wykrzyczała kolejno wszystkie frazy, czym wprawiła w zachwyt polskich posiadaczy telefonów komórkowych. Ela Zapendowska powiedziała jej, że czasem piano znaczy więcej niż forte. Kora dla odmiany nazwała ją “światową”. Prawda tradycyjnie leży pośrodku. Jestem zwolenniczką teorii, że trzeba parę razy dostać kopa w tyłek – i to takiego porządnego – żeby mieć czelność brać się za taki repertuar. Wtedy osobiste przeżycia, doświadczenia stanowią wartość dodaną i nawet cover staje się samoistnym bytem. Nie ma co się załamywać, polski showbiznes na pewno kopniakami zdolną dziewczynkę uraczy i może za dziesięć lat opowie nam ona we własnych piosenkach, o własnych przemyśleniach.

Kimś takim miała szansę być w zeszłym odcinku Anna Karwan. Osoba współpracująca z Anią Dąbrowską, Moniką Brodką i Anią Wyszkoni, a dysponująca lepszym wokalem od tych wszystkich pań razem wziętych. Choć tytuł wybranego utworu Adele “Turning tables” mówi wiele, nie jest autorskim dziełem Ani. Na tym samym poległa w pierwszym półfinale Nikola Pustała, która przecież również tworzy własne piosenki.

Siła pierwszej edycji Must be the Music polegała na tym, że wielu wykonawców obytych ze sceną zaserwowało nam gotowy produkt, który ludzie kupili w mniejszym lub większym stopniu. Bardziej niszowe NOKO trafiło na czoło listy przebojów Antyradia, Tomek Dolski wykonuje własne aranżacje na festiwalach, zaś Enej trafił dosłownie wszędzie. Ludzie głosowali na zasadzie Eurowizji, a radiowi spece pokroju niesławnego w swych czasach Roberta Kozyry darowali sobie dziwaczne sondy wśród reprezentatywnej grupy słuchaczy spośród kaczanu przynoszonego przez kliki i koterie managerów. Lud sam wybrał hit wakacji. I bardzo dobrze.

W zeszłym tygodniu poległy dwa najbardziej kompletne zespoły: AtmAsfera i Kamień Kamień Kamień. Ukraińska AtmAsfera ma doświadczenie woodstockowe i ciekawy skład instrumentalny, zaś Kamyczki z Łodzi zaintrygowały kompozycją oraz charyzmą lidera. Obie kapele są radiowe, a jednocześnie taka muzyka nie jest zbyt mocno promowana w mediach. Szkoda. Finał MBTM mógł to zmienić. Kamień Kamień Kamień zapewne dostanie dziką kartę, ponieważ prowadzi w głosowaniu na FB i w RMF FM. Co ciekawe, smsów nie napłynęło tyle, aby dać im miejsce nawet w pierwszej czwórce.

Wystarczyło ich za to dla duetu MashMish, grającego muzykę, której w mediach jest wręcz za dużo i wszystko brzmi w zlewający się sposób podobnie. Dość strawne, choć bez rewelacji. Jurorom bardzo się podobało, ale nie od dziś wiadomo, że w telewizji ręka rękę myje, a wokalistka ma przyjemność być córką świetnej aktorki Ewy Kasprzyk.

Do kategorii “niewykorzystany potencjał” dopisujemy De Nuevo. Żeby gitarową solówkę zagrać jak Santana trzeba mieć fach w ręku, ale wirtuozem się zostaje, gdy takie numery się wymyśla samemu. Wokal przyćmiony przez instrumenty. Szkoda ładnej barwy. Na koncert i tak bym poszła.

Kategoria “od czapy” – pani Renata Sachadyn. Obciachu nie było. Duża klasa, ciekawa osobowość starszej pani z gitarą; na pewno jury wybierając półfinalistów chciało pokazać, że można dobrze się prezentować bez względu na wiek. Recitale w Ciechocinku przed panią Renatą stoją otworem.

Kategoria “kompletnie niedocenione” – Dzień Dobry. W czasach, gdy modna młodzież słucha reggae czy walenia po bębnach, zapomina się, że przed dwudziestoma laty awangarda lubiła również Raz Dwa Trzy i Stare Dobre Małżeństwo. A oni przypominają tamten klimat. Szeherezada nie cieszy się, że przypomniała sobie swój wiek, ale cieszy się ze wspomnień dzieciństwa.

Za tydzień oczekuję szczególnie niecierpliwie występów Bruk Braders i polskiego The Cure – FreeX Family. Oczekuję również wieszania psów na Macieju Czaczyku za czelność bycia słodkim chłopcem i głosy od nastolatek. Oraz jazgotu, że jakimś cudem do finału weszły kolejne śpiewające dziewczynki, czyli Blamed. Ale o tym w kolejnej opowieści 1001 nocy.

Wasza Szeherezada

Go to Top