Posts tagged ares chadzinikolau
Ewa Szlachcic i Ares Chadzinikolau odpadli z The Voice of Poland
1Uwielbiam, kiedy jurorzy programów telewizyjnych na przestrzeni wieków jednym uczestnikom mówią: “Nie zaskakujesz, ciągle widzę cię w jednej formie, wyczerpujesz schemat” a innym: “To jest twoja wyłączna prawdziwa stylistyka, nie możesz się zmienić, bo nie będziesz sobą”. Bardziej jednak uwielbiam kawę z mlekiem.

Monika Urlik
Po tym filozoficznym sucharze wspomnę, że gdyby głos Moniki Urlik był spadochronem, nie bałabym się skoczyć nawet z księżyca. Tylko niesprawiedliwością dziejową dama z Dzierżoniowa (tzn. moja ziomalka) może tej edycji nie wygrać. Jest najbardziej wszechstronna, ma wielką skalę. Uczyła Olę Szwed śpiewu. I przechodzimy do tzw. “smaczku”: Monika Urlik wysłała trzy demo do Kayaxu! Jak się można domyślać – nie tylko do Kayaxu! Talent jak diament wyrzuca się do śmieci celem promocji miernot! Kayah akurat nie powinna zebrać za to cięgów, bo gromadzi niezłych artystów (choć nikogo o umiejętnościach wokalnych pani w ciąży), ale o polskim showbiznesie ten fragmencik mówi wszystko.
Dwa najmocniejsze wykonania wieczoru zaprezentowali jednak panowie: Piotr Niesłuchowski, a zwłaszcza Damian Ukeje. O tego pierwszego się bałam, bo Ania Dąbrowska z początku lekko go podkastrowała artystycznie, ale Zombie w jego wersji zabrzmiało jak trzeba. To był wreszcie Piotrek, którego pamiętamy z castingu. Damian Ukeje wzbogacił w końcu swój występ o autentyczne emocje. Denerwuje mnie ogień puszczany z uporem (piro)maniaka w trakcie pobytów pana Ukeje na scenie. Ten wokalista sam potrafi zadbać o odpowiednią temperaturę. Jest świetny. I podobno jest też przedłużeniem penisa Nergala w tym programie.
Zawiodła mnie Ola Galewska; “Georgię” słyszałam już w lepszych wersjach w polskich talent shows, chociaż w żadnej jak dotychczas z kontrabasem. Na szczęście ta piosenkarka z nietuzinkową osobowością zamiotła w grupowym “Bang Bang” (lub gang bang, w tym akurat przypadku). Wreszcie po raz pierwszy w programie ujrzałam światło nad Karoliną Charko. W programie zaśpiewała lepiej od Ewy Szlachcic, w dogrywce gorzej (a może raczej to Ewa wyszła tam ze stylistyki scenicznej Majki Jeżowskiej i po prostu udowodniła swoje umiejętności), jest od swojej rywalki znacznie mniej charyzmatyczna poza sceną, ale nie dam już o niej złego słowa powiedzieć jako wokalistce. Przez kilkadziesiąt sekund śpiewu Karoliny słuchałam jej interpretacji z uwagą i uznaniem. Nawet przestała wyglądać jak Wednesday Adams. Co nie zmienia faktu, że gdybym to ja decydowała, zostałaby Ewa.
Lubię Aresa, szkoda, że nie mógł dostać piosenki naprawdę reggae, tylko dali mu jakiś badziew. Trudno było o inną decyzję teamu niż awans Eweliny Kordy. Gwoli sprawiedliwości – jej pierwszy występ brzmiał niczym stare Modjo na dyskotece po trzeciej nad ranem, kiedy dla wszystkich jest już nieistotne, czym ich raczy DJ. Kiepściutko. Ula Rembalska podsumowała bardzo trafnie: “Śpiewała na 50%”. Druga wersja mocno poprawiona. Niemniej jednak, Lady Gadze można postawić wiele zarzutów, m.in. że zrzyna z eurodance’u lat 90-tych ile wlezie, a Ace of Base to momentami kopiuje przez ctrl + c. Ale Gaga śpiewa swoje piosenki lepiej od tych, którzy śpiewają piosenki Gagi.
Ania Dąbrowska i jej drużyna – “Bang Bang” cudowna wersja
Kasia Klimczyk i Filip Sałapa odpadli z The Voice of Poland
2
Filip Sałapa
Drużyna Nergala jest bardzo mocna, ale trzeba było ciąć. Ofiarą padł Filip Sałapa, którzy otrzymał perfidną do zaśpiewania piosenkę Depeche Mode “Enjoy the silence”. pocieszeniem dla wokalisty The Sixpounder były cukierki wygrane u Zbigniewa Hołdysa za tylko jeden krzyk w trakcie numeru. Nie wiem, czy to dobra droga, ponieważ Filip męczył się z tonacją. Wszyscy wiedzą, że umie śpiewać, więc może należało przearanżować utwór pod jego mocne strony i bardziej zrobić z tego coś w stylu “Change” Deftones. Podobnie jak pozostali jurorzy, może i Nergal nie chce sobie hodować konkurencji? Pan Sałapa póki co bogaci się o fanów (głównie fanki) a portale plotkarskie rozpisują się o nim jak o właśnie “młodszej wersji Nergala”. The Sixpounder miał niedawno okazję koncertować z Behemothem. To nie jest zespół, który sobie nie poradzi. Najbliższy koncert: 11 listopada w klubie Liverpool we Wrocławiu i ja tam na pewno będę, więc możecie liczyć na relację.
Team Adama Darskiego wciąż ma rockowego wokalistę w postaci Damiana Ukeje, a nawet… rockową Monikę Urlik. Ta dwójka ma najlepsze, najmocniejsze głosy w całym programie. Istotnie, gdy Bruce Dickinson usłyszy wersję Moniki, ma pełne prawo stać się malutki i do tego czerwony, że swego czasu się wypiął na Voice of England.
A jednak, pomimo technicznych wokalnych fajerwerków w wykonaniu tych państwa, brakowało mi u nich emocji. Dlatego moje osobiste wyróżnienie za odcinek wędruje do Eweliny Kordy. Ona “była” dziewczyną z piosenki Amy Winehouse. Cudowna interpretacja.
W drużynie Ani Dąbrowskiej analogiczną funkcję osoby wiedzącej, o czym śpiewa, spełnia Aleksandra Galewska. I zupełnie się nie zgadzam z jurorką, żeby Olę na siłę zmieniać. Nagiąć można rzemieślnika, nie twórcę. O słuchaczy też nie ma co się za bardzo martwić – nie każdy – mimo potencjału – ma życiową ambicję parcia na szkło i bycia oglądanym przez masy. W dodatku nie zgodzę się jakoby Ola nie mogła widza zaskoczyć. A może zinterpretuje “Nothing else matters” Metalliki?
Podobnie nie zgadzam się, że Ares Chadzinikolau fałszuje albo wyczerpał limit w programie. To jest typowy głos reggae; równie dobrze można te same zarzuty postawić Bobowi Marley’owi. Cieszę się, bo wreszcie “Knocking on the heaven’s door” w telewizyjnym show zabrzmiało jak Dylan a nie jak Guns’n'Roses.
Ewa Szlachcic jest gotową wokalistką, nigdy nie powinna się znaleźć w dogrywce. Jej głośne i wysokie partie są bez zarzutu. Panuje na scenie, łapie kontakt z publicznością. Nieco gorzej radzi sobie w piano, ale dwukrotnie świetnie wykonała “Black Velvet”.
Karolina Charko miała image Wednesday Adams i znowu o jej występie można napisać tylko tyle, że się odbył. Po lekcje magii przed mikrofonem odsyłam do Kai Domińskiej, która śpiewa nieczysto jak nikt inny i czaruje jak nikt inny. Umiejętność poprawnego zaśpiewania kilku dźwięków w jednej linii nie jest niczym niezwykłym więc za tydzień pewnie się żegnamy.
W tym tygodniu nie mogło być inaczej, pani Kasia Klimczyk została z nami tak długo przez przypadek, chyba zupełnie jak twórcy “Halloween 2″ pozostawili przy życiu Annie Brackett tylko po to, żeby ją zaraz unicestwić. Wykonanie “Supergirl” zupełnie amatorskie, u mnie w liceum na przeglądzie piosenki nie zmieściłaby się w pierwszej piątce (chociaż muszę przyznać, że pod tym względem akurat miałam mocne LO, np. moja znajoma wygrała “Szansę na sukces”, a inna świeciła w “Idolu”).
Na koniec smaczek. Im dłużej Piotr Niesłuchowski brnął w “Losing my religion” REM tym bardziej przypominał mi jedną z ulubionych melodii z lat 90, zupełnie nie z repertuaru REM. Jeżeli to prawda, że Piotrek nie czuł się dotąd mocno w czystym śpiewie, to odrobił zadanie domowe bardzo dobrze.
VoP: zapowiedź drugiego odcinka na żywo
0Dzisiaj wieczorem TVP2 wyemituje drugi odcinek na żywo programu The Voice of Poland. Wielu na pewno czeka na występy wszystkich z drużyny Nergala a jeszcze więcej chce sprawdzić, czy Maciek Moszyński naprawdę zasiądzie w Red Roomie z mikrofonem i jak sobie tam poradzi.
Drużyna Nergala:
* Damian Ukeje
* Filip Sałapa
* Monika Urlik
* Ewelina Kordy
* Ares Chadzinikolau

Ares Chadzinikolau
Trudno tu o wskazanie słabego punktu. Każdy z tych uczestników jest inny i chyba wszyscy się cieszą sympatią widzów. Zdaniem internautów oraz niektórych jurorów najbardziej hmm, nazwijmy to eufemistycznie, “wokalnie nieprzewidywalny” jest Ares, ale z drugiej strony stoi za nim wielka charyzma i doświadczenie sceniczne. Choć jego imię symbolizuje boga wojny, lider zespołu Ares & The Tribe śpiewa z różańcem w dłoni, jest doktorem nauk humanistycznych i jako jedyny z uczestników powiedział po wygranej bitwie: “Najważniejsze, że stworzyliśmy dobry duet, fragment sztuki”. Ma na koncie opublikowanych dwadzieścia książek. Jest wykładowcą języka greckiego i Akademii Muzycznej. To zdecydowanie najbardziej intrygujący reprezentant show. Szkoda, gdyby odpadł tak szybko.
Po wysłuchaniu nagrania z prób mam wrażenie, że kiedy Damian Ukeje z Fat Belly Family powiedział, że zamierza wygrać ten program, nie żartował. Wiadomo: ludzie lubią głosować po swojemu, czasem na wzruszającą historię zamiast na wokal, ale Damian ma kawał głosu i nie waha się go użyć. Kiedy zamykamy oczy, słyszymy Piotra Roguckiego z COMY. To nie zarzut, to komplement. W tej fazie programu Damian jest jednym z najbardziej zdecydowanych faworytów do końcowego triumfu i pewnie między nim a Moniką Urlik rozstrzygnie się, kto z tego teamu będzie w ścisłym finale.

Damian Ukeje
Drużyna Ani Dąbrowskiej:
* Aleksandra Galewska
* Karolina Charko
* Piotr Niesłuchowski
* Ewa Szlachcic
* Kasia Klimczyk
Ola Galewska i Ewa Szlachcic wzięły udział w jednym odcinku “Szansy na sukces”. Ola wygrała, Ewa dostała wyróżnienie. Obie mają świetne głosy, choć zupełnie różne. Pani Galewska dziś zaprezentuje się w “Warwick Avenue” z repertuaru Duffy, a pani Szlachcic zmierzy się z “Black Velvet” Alannah Myles. Sukces Kai Domińskiej w poprzednim odcinku świadczy o tym, że widz szuka tego, co wymyka się stereotypom i jest bardziej skłonny uwierzyć w barwę i emocje aniżeli w perfekcję. To może być atut Oli. Na naszym rynku nie ma takich wokalistek.
Swoje stałe audytorium ma Piotr Niesłuchowski. Nie dość, że dobrze śpiewa, to jeszcze jest przystojnym facetem, co zwiększa pulę smsów na jego koncie. Dzisiaj wykona “Losing my religion” REM.

Piotr Niesłuchowski
Internauci przejechali się po wielokroć po Kasi Klimczyk i było to na tyle nieprzyjazne, że inni uczestnicy stanęli w obronie Kasi. Moim zdaniem faktycznie Ania wepchnęła tę damę nieco “po promocji” ale takie jest jej prawo trenera. To będzie ważny odcinek dla Kasi: czy wykorzysta kredyt zaufania i czy się obroni w oczach widowni. Jeżeli nie, to odpadnie, bo jest słabsza. Nie wiem dokładnie, na co stać Karolinę Charko. W bitwie pokonała rywala, ale nie wryła się w pamięć zbyt mocno (poza tym, że pomyliła tekst). Bycie jedną z wielu nie jest atutem.
Najnowsze Komentarze