Posts tagged gabriel fleszar

Czy Monika Urlik przyszła do VoP by uczyć się od Nergala emisji głosu?

0

Monika Urlik

Odkąd prowadzę bloga, zaglądam co słychać u zwierzęcia zwanego Pudelkiem. Portal przygotował wypowiedź uczestnika The Voice of Poland, Gabriela Fleszara, swego czasu znanego z hitu “Kroplą deszczu”. Gabryś pojawił się na eliminacjach i został zakwalifikowany do drużyny Nergala, który jako jedyny juror odwrócił się podczas wykonania “Lazy song” z repertuaru Bruno Marsa.

“Niczego się nie nauczyłem. Miałem pół godziny warsztatu przed bitwą” – oznajmił. Bitwę wygrał. Zauważył również, że startujący w programie nie są amatorami i, podobnie jak on, mają na koncie wydane płyty. Autor artykułu pomstuje na to w wielkich literach.

Pytanie zasadnicze: wolimy dziewięcioletnie dziewczynki wygrywające “Mam Talent” czy pragniemy samemu zdecydować, czyje autorskie dzieła z miejsca kupujemy? No i nie da się tego faktu ukryć, gdyby Szeherezada po ośmiu latach współpracy z ogólnopolskimi tytułami zechciała nagle zdawać na dziennikarstwo pewnie nie nauczyłaby się na tych studiach wiele jeśli chodzi o warsztat. Są pewne kierunki, podobnie jak i pewne programy telewizyjne, gdzie chodzi o lans oraz kontakty. Czy Monika Urlik chce się nauczyć od Nergala techniki emisji głosu? Ola Galewska wręcz ucisza współpracujący z nią team.

Każdemu jednak według jego potrzeb. Są tacy, którym warsztaty dają wiele. “Kayah otwiera umysł” – napisała na Facebooku Edyta Strzycka. Nic pisać nie musi Rafał Brzozowski, bo cała Polska słyszy jak Andrzej Piaseczny powściąga u niego fałsz. W końcu mamy amatorów typu Antek Smykiewicz bądź Kaja Domińska; oboje cieszą się olbrzymią popularnością wśród telewidzów, a są bardzo młodymi ludźmi bez muzycznych sukcesów na koncie.

Jedyne, na co zwraca uwagę Fleszar i co jest warte przemyślenia, to brak większego wpływu wykonawcy na repertuar, przynajmniej w początkowej fazie show. Cała Polska słyszała utalentowanego Filipa Sałapę w “Enjoy the silence”. Ewa Szlachcic zrobiła na swoim facebookowym profilu sondę wśród fanów w kwestii piosenki, gdzie wyszło na jaw jak bardzo rozmijają się opinie sympatyków Ewy z wyobrażeniami Ani Dąbrowskiej oraz producentów. Sama pani Szlachcic również nie była zachwycona propozycją “Raise your glass” Pink.

Wielu odbiorców wolałoby słyszeć też polskie piosenki, a te są rzadkością w sing-offie.

Voice of Poland: zapowiedź pierwszego odcinka na żywo

0

Programu VoP nie oglądałam od początku, ale gdy dorwałam się do odcinków w sieci, nie mogłam oderwać oka. A raczej ucha. I stało się, jurorzy wyłonili najlepszą ich zdaniem dwudziestkę. Oczywiście ja lub inni widzowie mogą kwestionować wybory, ale to jest dwudziestka, która powinna zapewnić mocny poziom programu stricte muzycznego.

“Na pierwszym lajfie”, czyli w pierwszym wydaniu na żywo, zaprezentuje się dziesięciu uczestników. Są to podopieczni drużyn Piaska i Kayah. Kolejno zaprezentują piosenki solo. Widzowie głosują na swoich ulubieńców SMSami i uratują od zagrożenia czworo z nich (dwójkę z każdego teamu). Kolejną osobę do awansu wytypuje jej trener. Na placu boju zostanie czterech wykonawców i w drugiej części widowiska każdy z nich zaśpiewa ponownie. Ostateczny głos, kto zostanie w programie, należy do jurora.

Drużyna Kayah:

* Edyta Strzycka
* Maciej Moszyński
* Filip Moniuszko
* Mateusz Krautwurst
* Kaja Domińska

Edyta Strzycka

Kaja wyeliminowała Martę Florek, byłą laureatkę “Szansy na Sukces”, która na castingu zaśpiewała “Testosteron” nie gorzej niż oryginał. Opinie o tym werdykcie były podzielone. Widzowie twierdzili, że nie można Aresowi Chadzinikolau powiedzieć, że to program o muzyce i dlatego wygrała rywalka, a samemu wybrać osobę znacznie mniej perfekcyjną wokalnie od przeciwniczki. 19-letnia rudowłosa Kaja Domińska dostała bardzo duży kredyt zaufania dla swojej barwy głosu. Pamiętam tamten występ i kiedy weszła ze swoją zwrotką, mimowolnie zatrzęsłam się z emocji. Choć mój wybór po otrzeźwieniu by promował Martę za jej świadomość artystyczną i genialną końcówkę, Kaja zaintrygowała i zobaczymy, czy tym razem zaśpiewa czyściej.

Maciek Moszyński do dogrywki stawał dwukrotnie i zawsze wychodził z niej zwycięsko. Kayah zauważyła, że on nie jest w stanie zaprezentować się inaczej niż już to zrobił. A mi brakuje takiego głosu na polskim rynku, więc obserwuję z uwagą. Podobny wokal ma Filip Moniuszko. Czasem wspomina się o potomkach znanych postaci w telewizji. No cóż, kto ma bardziej znanego protoplastę niż Filip? Wtyki? Raczej dziedziczny talent. Filip jest jeszcze młody i musi popracować nad kreacją sceniczną, nauczyć się dozować emocje. Broni go skala głosu. W bitwie śpiewał lepiej niż na castingu, więc czekamy na dalszy rozwój sytuacji.

Mateusz Krautwurst to wykonawca, który mnie osobiście boli. Nie dlatego, że nie umie śpiewać, bo to robi przyzwoicie. Dlatego, że po “Fabryce Gwiazd” dostał się w pewnym stopniu na polski rynek muzyczny i na nim jakoś funkcjonował, skoro do współpracy z nim przyznała się nomen omen Kayah. Jeżeli chciał o sobie przypomnieć, to już to zrobił, podobnie jak Gabriel Fleszar, ale w przeciwieństwie do Fleszara nie odpadł, tylko wyeliminował świetną Karolinę Leszko. Czy widzowie dadzą mu kredyt zaufania?

Na koniec pani, o której stosunkowo cicho w sieci, a to w tej drużynie moja faworytka. Edyta Strzycka. Dlaczego? Bo ma najmocniejszy wokal. Pamiętacie, jak bardzo byłą zestresowana i niepewna swoich walorów? To nie wyglądało na pozę. Ona ma już 27 lat i kilka razy mogła się zawieść na showbiznesie na tyle mocno, że nie wierzyła w kolejną szansę. Jednak kiedy wchodzi na scenę, budzi się demon. W bitwie zdmuchnęła technicznie nienaganną rywalkę potęgą głosu. Z niecierpliwością czekam. Trochę więcej wiary w siebie, pani Edyto, bo teraz to jest pani czas, więc proszę się nim rozkoszować, kokietować publiczność, i czerpać, ile wlezie.

Drużyna Piaska

* Antek Smykiewicz
* Kasia Lisowska
* Rafał Brzozowski
* Ian Rooth
* Ewa Kłosowicz

Ian Rooth

Faworytem wydaje się chłopak w arafatce, Antek Smykiewicz. Nergal chciał go mieć u siebie, ale Antek wybrał Piaska, z czego się później Nergal cieszył, bo okazało się, że Antek chodzi na pielgrzymki. Trochę pofałszował w bitwie ze znaną z ubiegłorocznego show TVP 1 Martyną Ciok, ale daje radę, ma ładną barwę i potencjał. Może brakuje mu scenicznego obycia i stąd ten stres. Poprawnie śpiewa też Ewa Kłosowicz. Zarzucałam jej, że to koleżanka Piaska, lecz ona broni się wokalnie, w przeciwieństwie do innej jego znajomej – Kasi Lisowskiej, która chyba powinna zostać przy chórkach. Typuję do dogrywki.

Skoro objechałam Krautwursta, powinnam się równie mocno pochylić nad Rafałem Brzozowskim, bądź co bądź nowym wokalistą kultowego De Mono, ale mam wrażenie, że on dopiero dzięki VoP uczy się czysto śpiewać, więc na razie odpuszczam. Choć pewnie czeka go nowa dogrywka.

Wreszcie mój faworyt – Ian Rooth. Oczywiście, modna fryzura i ubranie, a internet więcej nie potrzebuje, żeby pisać “pedał”. Faktycznie wizerunkiem przypomina trochę Madoxa, jak to się kojarzy użytkownikom sieci, ale śpiewa inaczej, i chyba nie jest na tyle zdesperowany. Pofałszował na castingu, jednak już w bitwie udowodnił swoją wartość. W utworze “Amazing” George’a Michaela kompletnie mnie zaintrygował barwą, oszczędnością, interpretacją. Nie wiem, jak poradzi sobie z głośniejszymi piosenkami. Na razie kupuję ten wizerunek i daję kredyt zaufania.

Filip Sałapa – najlepszy The Ryk of Poland

0

Czy pamiętacie zespół The Sixpounder z pierwszej edycji programu Must be the Music? Nie? Oczywiście – ponieważ telewizja Polsat oszczędziła nam widoku kapeli z Wrocławia i postawiła np. na zespół sygnalistów myśliwskich.

Chyba dlatego ich frontman Filip Sałapa wyglądał na skołowanego, gdy dostarczono mu bilet na przesłuchanie w ciemno do programu The Voice of Poland. Tam piosenką “Alive” z repertuaru Pearl Jam podbił serca jury i trafił do drużyny Nergala. Jeżeli to prawda, że wykonawcy na pewnym etapie będą śpiewać w duecie z trenerami, możemy szykować się na nie lada gratkę w paśmie prime time telewizji publicznej.

Filip w bitwie wyeliminował ulubienicę internautów – Olę Kasprzyk z zespołu Mothernight. Zdaniem ich opiekuna to był najmocniejszy pojedynek i oboje w programie nie mieli konkurencji. Nie przeszkodziło to następnie Nergalowi wystawić Filipa do dogrywki, gdzie jego przeciwnikiem był znany przed wielu laty Gabriel Fleszar, czyli kolejny z faworytów VoP. Choć wykonaniu odkurzonej gwiazdy nie można było zarzucić niczego, to jednak wokalista The Sixpounder potęgą głosu i jego różnorodnością chwycił mocniej Darskiego za serce. Trener stwierdził, że w ogóle nie jest swego wyboru pewien, ale lubi ryzyko. A cóż jest niepewnego w wokalu Filipa? Może brakuje mu charyzmy? Po wyeliminowaniu dwójki liczących się uczestników show już wiemy, że nie.

Voice of Poland – dogrywka

0

Program The Voice of Poland uświadomił mi, że od minuty czyjegoś (= jurora) rozkojarzenia bądź zmęczenia zależy czyjeś ( = uczestnika) życie. Dlaczego spośród tylu utalentowanych osób do odcinków na żywo zakwalifikowali się ci a nie inni? Po prostu – szczęście lub jego brak. Podczas przesłuchań w ciemno Nergal trafnie powiedział, że w programie jest kilka procent osób genialnych, kilka procent osób odstających poziomem na niekorzyść i jest mocny, poprawnie śpiewający środek.

Wybieranie tych ze środka było strzelaniem na oślep. Może ktoś inny mógłby wykorzystać swoją szansę bardziej? Nie dowiemy się. Najważniejsze, że ci zakwalifikowani do odcinków na żywo są naprawdę silni i czekają nas wielkie emocje.

Niektórzy jednak mieli łatwiej niż konkurencja. Karolina Leszko z drużyny Kayah schodząc ze sceny przytuliła się do swojej trenerki dość oficjalnie. I cóż z tego, że zaśpiewała bezbłędnie, skoro przy niej stał znany Kayah prywatnie (pomoc przy recitalu) Mateusz Krautwurst? Dziewczyna szła po przegraną. Piasek wśród finalistek ma dwie znajome: Ewę Kłosowicz (niezłą) i Kasię Lisowską (z zespołu SheMoans; słaby głosik w porównaniu z wieloma spośród tych którzy odpadli, fałszowanie na ekranie). W takiej sytuacji śmiesznie brzmi uzasadnienie, którym ratuje się wielu trenerów: “ten program nie jest ci do niczego potrzebny”. Im wszystkim jest do czegoś potrzebny.

Gabriel Fleszar dostał kopa ze świata showbiznesu mimo że grał przyzwoity i popularny pop-rock. Część osób uważa, że taki człowiek na drugą szansę nie zasługuje. Ale czy to odbiera mu talent? Czy to on rozdaje karty, czy też raczej czyni to zgraja managerów? W czym on jest gorszy wokalnie lub repertuarowo od Sylwii Grzeszczak czy kompletnego nieporozumienia w stacjach radiowych – Eli? Lansuje się tandetę, dlatego miło posłuchać raz w tygodniu w mainstreamie kogoś, kto ma do zaoferowania więcej. Pechem Gabriela, któremu kibicowałam, jest to, że w drużynie Nergala inni byli jeszcze lepsi. Monika Urlik to świetny, gospelowy wręcz głos. Ewelina Kordy to barwa i chęć eksperymentu z jej użyciem. Damian Ukeje i Filip Sałapa to królowie sceny, idealni do rockowego repertuaru. W końcu Jah Ares – nietuzinkowy pod każdym względem. Ekipa Adama Darskiego zaoferowała też najlepsze duety. Jedynym nieporozumieniem był wybór piosenki “Nine million bicycles” którą może zaśpiewać nawet pięciolatek i zabrzmi to tak samo jak u dwóch pań obdarzonych wielkim talentem. W internecie krąży opinia, że Ukeje oraz Anna Galstyan wykonali “Another way to die” lepiej niż oryginał, a to raczej rzadkość, bo w modzie jest obrzucanie błotem i pisanie pro forma jak bardzo coś było beznadziejne.

Ceną dobrych męsko-damskich duetów było wywalanie wokalistek. W ten sposób program sam pozbawił się piosenkarek z rockowym pazurem. W ostatnim odcinku Kasia Kubik padła ofiarą wywijania mikrofonem Piotra Niesłuchowskiego. Oboje brzmieli profesjonalnie, ale to był chyba jeden z tych werdyktów, które już zapadły przed wejściem tej dwójki na scenę. Ania Dąbrowska pozbyła się jeszcze Oli Pieczary, chyba jednak dlatego, że Ola nie panuje nad swoim mocnym głosem. On fruwa na lewo i prawo, i jeszcze przez pewien czas nie wyfrunie poza chórki w reklamach.

Kayah po raz drugi uratowała Maćka Moszyńskiego. Współczuję chłopakowi, te wszystkie dogrywki muszą być z lekka stresujące, ale dzięki temu często go pokazują w TV i pewnie jest zapamiętany lepiej od pozostałych wykonawców z jego półki. Rafał Brzozowski zaskoczył mnie na plus. Na castingu kolebał się z dźwiękiem, w bitwie był gorszy od Bartka Grzanka, ale w dogrywce poradził sobie i z piosenką, i z publicznością. Okazało się, że to również nie jest przypadkowy gość, który sobie w kadrze Polski w zapasach nagle zaczął śpiewać. Jest to nowy wokalista znanego od lat zespołu De Mono! Boję się szukać dalej, bo jeszcze się okaże, że to brat Wojtka Brzozowskiego i szwagier Oli Kwaśniewskiej aaaa!

Go to Top