Posts tagged nergal

Ewa Szlachcic i Ares Chadzinikolau odpadli z The Voice of Poland

1

Uwielbiam, kiedy jurorzy programów telewizyjnych na przestrzeni wieków jednym uczestnikom mówią: “Nie zaskakujesz, ciągle widzę cię w jednej formie, wyczerpujesz schemat” a innym: “To jest twoja wyłączna prawdziwa stylistyka, nie możesz się zmienić, bo nie będziesz sobą”. Bardziej jednak uwielbiam kawę z mlekiem.

Monika Urlik

Po tym filozoficznym sucharze wspomnę, że gdyby głos Moniki Urlik był spadochronem, nie bałabym się skoczyć nawet z księżyca. Tylko niesprawiedliwością dziejową dama z Dzierżoniowa (tzn. moja ziomalka) może tej edycji nie wygrać. Jest najbardziej wszechstronna, ma wielką skalę. Uczyła Olę Szwed śpiewu. I przechodzimy do tzw. “smaczku”: Monika Urlik wysłała trzy demo do Kayaxu! Jak się można domyślać – nie tylko do Kayaxu! Talent jak diament wyrzuca się do śmieci celem promocji miernot! Kayah akurat nie powinna zebrać za to cięgów, bo gromadzi niezłych artystów (choć nikogo o umiejętnościach wokalnych pani w ciąży), ale o polskim showbiznesie ten fragmencik mówi wszystko.

Dwa najmocniejsze wykonania wieczoru zaprezentowali jednak panowie: Piotr Niesłuchowski, a zwłaszcza Damian Ukeje. O tego pierwszego się bałam, bo Ania Dąbrowska z początku lekko go podkastrowała artystycznie, ale Zombie w jego wersji zabrzmiało jak trzeba. To był wreszcie Piotrek, którego pamiętamy z castingu. Damian Ukeje wzbogacił w końcu swój występ o autentyczne emocje. Denerwuje mnie ogień puszczany z uporem (piro)maniaka w trakcie pobytów pana Ukeje na scenie. Ten wokalista sam potrafi zadbać o odpowiednią temperaturę. Jest świetny. I podobno jest też przedłużeniem penisa Nergala w tym programie.

Zawiodła mnie Ola Galewska; “Georgię” słyszałam już w lepszych wersjach w polskich talent shows, chociaż w żadnej jak dotychczas z kontrabasem. Na szczęście ta piosenkarka z nietuzinkową osobowością zamiotła w grupowym “Bang Bang” (lub gang bang, w tym akurat przypadku). Wreszcie po raz pierwszy w programie ujrzałam światło nad Karoliną Charko. W programie zaśpiewała lepiej od Ewy Szlachcic, w dogrywce gorzej (a może raczej to Ewa wyszła tam ze stylistyki scenicznej Majki Jeżowskiej i po prostu udowodniła swoje umiejętności), jest od swojej rywalki znacznie mniej charyzmatyczna poza sceną, ale nie dam już o niej złego słowa powiedzieć jako wokalistce. Przez kilkadziesiąt sekund śpiewu Karoliny słuchałam jej interpretacji z uwagą i uznaniem. Nawet przestała wyglądać jak Wednesday Adams. Co nie zmienia faktu, że gdybym to ja decydowała, zostałaby Ewa.

Lubię Aresa, szkoda, że nie mógł dostać piosenki naprawdę reggae, tylko dali mu jakiś badziew. Trudno było o inną decyzję teamu niż awans Eweliny Kordy. Gwoli sprawiedliwości – jej pierwszy występ brzmiał niczym stare Modjo na dyskotece po trzeciej nad ranem, kiedy dla wszystkich jest już nieistotne, czym ich raczy DJ. Kiepściutko. Ula Rembalska podsumowała bardzo trafnie: “Śpiewała na 50%”. Druga wersja mocno poprawiona. Niemniej jednak, Lady Gadze można postawić wiele zarzutów, m.in. że zrzyna z eurodance’u lat 90-tych ile wlezie, a Ace of Base to momentami kopiuje przez ctrl + c. Ale Gaga śpiewa swoje piosenki lepiej od tych, którzy śpiewają piosenki Gagi.

Ania Dąbrowska i jej drużyna – “Bang Bang” cudowna wersja

Voice of Poland: Odpadli Ian Rooth oraz Kaja Domińska

1

To chyba pierwszy odcinek znakomitego show The Voice of Poland, w którym żadne z wykonań nie powaliło. Najlepiej zaprezentowała się znana już wszystkim Ewa Farna, a na pocieszenie dla uczestników znacznie poziomem odstawała Kim Wilde.

Ewa Farna

Na szczęście, gdy brakuje emocji, można je sobie stworzyć samemu, o co zadbali biorący udział w konkursie poprzez sprzeczki z jury, ewentualnie przez publiczne obściskiwanie się z bliskimi. Jeden z internautów trafnie ocenił obecność Mateusza Krautwursta w drugim sing-offie: “To był jego najlepszy występ w programie, co nie zmienia faktu, że wcześniej powinien był dwa razy odpaść”. Po zaśpiewaniu piosenki “Ostatni” z repertuaru Edyty Bartosiewicz Mateusz usłyszał od Nergala, że jest jak kościoły w Europie Zachodniej – piękny z zewnątrz, ale budzący coraz mniejsze zainteresowanie. Ania Dąbrowska z kolei wytknęła mu wokalną perfekcję lecz emocjonalną pustkę. Wokalista przypomniał Ani jej własne początki w polsatowskim “Idolu”: “też cię krytykowano i szybko odpadłaś”. Internet podzielił się w opiniach na temat zdarzenia, natomiast głosujący zdecydowali o awansie Krautwursta z pierwszego miejsca. Dla przypomnienia – w poprzednim odcinku Ola Galewska, różniąca się opinią od trenerki, również otrzymała promocję z tej uprzywilejowanej pozycji. Nie wiem, czy Mateusz emocje zaprezentował w sposób naturalny czy sztuczny, ale brzmiało dobrze.

Moim ulubionym wokalnym fragmentem w sobotę była końcówka “Beautiful” w wersji Edyty Strzyckiej. Piosenkarka w pełni wydobyła tam swoją barwę i nie dziwię się, że team Kayah postanowił ją uratować. Nie jestem wielką zwolenniczką targania mam na schody ani szukania drugiego dna w neutralnych wypowiedziach Piaska, ale popieram entuzjastyczne opinie jury. Dwa momenty w piosence zadrżały, reszta bez zarzutu.

Słabiej poradzili sobie Filip Moniuszko oraz Kaja Domińska. Chłopak w prezencie otrzymał do zaśpiewania minę przeciwpancerną zatytułowaną “Bring me to life”, czyli utwór do którego odpowiedni głos mają tylko Monika Urlik i Ewa Szlachcic. Wybronił się, ale szału nie było. Kaja z kolei dostała kolejną piosenkę w zbliżonej stylistyce do śpiewanych poprzednio. “Rzewną” – w skrócie podsumował ten gatunek Nergal. W pierwszej próbie czysto było tylko czasami. W dogrywce lepiej. Można jednak zrozumieć trenerkę, która wspólnie z teamem, z myślą o formule programu, postawiła na bardziej wszechstronnego zawodnika.

Nie oglądam serialu z Hanką Mostowiak, ale żart Filipa jakoby “Bring me to life” było dedykowane tej postaci był cudowny. Widocznie śmierć telewizyjnej kreatury jest tematem tabu dla milionów Polaków, gdyż z widowni powiało ciszą.

Piasek pożegnał najbardziej charyzmatycznego wykonawcę ze swojej ekipy. Ian Rooth rozwija się wokalnie; “Move like Jagger” zaśpiewał przyzwoicie (w każdym razie wokalista Maroon 5 na żywo nie śpiewa lepiej), zatańczył, show opracował sam, ale w sumie po co takich ludzi promować, prawda? Lepiej zapraszać na polskie radiowo-telewizyjne festiwale gwiazdki disco z Rumunii czy Azerbejdżanu wykreowane w zagranicznych wytwórniach. Szkoda – polski rynek tanecznego popu czeka na showmana, bo na razie na tym froncie pustki, chyba że uznamy za “swoich” Danny’ego i Matta Pokorę. Zauważcie, że Piasek w swoich wyborach był osamotniony. Zignorował dream team a także wtrącającą się Kayah.

Wiemy o powiązaniach Piaska z Kasią Lisowską i Rafałem Brzozowskim spoza programu; być może to w jakimś stopniu ułatwiło jurorowi podjęcie decyzji. Nie uważam występu Rafała za zły (choć nie tak dobry jak dwa tygodnie temu), a Kasia zanotowała swój zdecydowanie najlepszy jak dotąd wieczór. Natomiast uważam, że takich jak oni mamy wielu, a ta konkretna dwójka już ma gdzie się lansować. Przypomnijmy: obecne w mediach zespoły Mono oraz SheMoans.

Po boskim “The one I love” Antka Smykiewicza przyszedł znacznie słabszy “Siłacz” (wybaczcie oksymoron) i odkrycie, że Antek ma problem z poprawnym śpiewaniem końcówek w języku polskim. Trener zwracał na to uwagę, niestety zawodnik nie przyłożył się wystarczająco do lekcji. Na marginesie, nie zdziwiłabym się gdybyśmy w ramach show “odgrzewane kotlety vol.2.0″ w eliminacjach w drugiej edycji The Voice of Poland ujrzeli Marcina Rozynka.

Czy Monika Urlik przyszła do VoP by uczyć się od Nergala emisji głosu?

0

Monika Urlik

Odkąd prowadzę bloga, zaglądam co słychać u zwierzęcia zwanego Pudelkiem. Portal przygotował wypowiedź uczestnika The Voice of Poland, Gabriela Fleszara, swego czasu znanego z hitu “Kroplą deszczu”. Gabryś pojawił się na eliminacjach i został zakwalifikowany do drużyny Nergala, który jako jedyny juror odwrócił się podczas wykonania “Lazy song” z repertuaru Bruno Marsa.

“Niczego się nie nauczyłem. Miałem pół godziny warsztatu przed bitwą” – oznajmił. Bitwę wygrał. Zauważył również, że startujący w programie nie są amatorami i, podobnie jak on, mają na koncie wydane płyty. Autor artykułu pomstuje na to w wielkich literach.

Pytanie zasadnicze: wolimy dziewięcioletnie dziewczynki wygrywające “Mam Talent” czy pragniemy samemu zdecydować, czyje autorskie dzieła z miejsca kupujemy? No i nie da się tego faktu ukryć, gdyby Szeherezada po ośmiu latach współpracy z ogólnopolskimi tytułami zechciała nagle zdawać na dziennikarstwo pewnie nie nauczyłaby się na tych studiach wiele jeśli chodzi o warsztat. Są pewne kierunki, podobnie jak i pewne programy telewizyjne, gdzie chodzi o lans oraz kontakty. Czy Monika Urlik chce się nauczyć od Nergala techniki emisji głosu? Ola Galewska wręcz ucisza współpracujący z nią team.

Każdemu jednak według jego potrzeb. Są tacy, którym warsztaty dają wiele. “Kayah otwiera umysł” – napisała na Facebooku Edyta Strzycka. Nic pisać nie musi Rafał Brzozowski, bo cała Polska słyszy jak Andrzej Piaseczny powściąga u niego fałsz. W końcu mamy amatorów typu Antek Smykiewicz bądź Kaja Domińska; oboje cieszą się olbrzymią popularnością wśród telewidzów, a są bardzo młodymi ludźmi bez muzycznych sukcesów na koncie.

Jedyne, na co zwraca uwagę Fleszar i co jest warte przemyślenia, to brak większego wpływu wykonawcy na repertuar, przynajmniej w początkowej fazie show. Cała Polska słyszała utalentowanego Filipa Sałapę w “Enjoy the silence”. Ewa Szlachcic zrobiła na swoim facebookowym profilu sondę wśród fanów w kwestii piosenki, gdzie wyszło na jaw jak bardzo rozmijają się opinie sympatyków Ewy z wyobrażeniami Ani Dąbrowskiej oraz producentów. Sama pani Szlachcic również nie była zachwycona propozycją “Raise your glass” Pink.

Wielu odbiorców wolałoby słyszeć też polskie piosenki, a te są rzadkością w sing-offie.

Monika Brodka nagrodzona za styl. Ale czy słusznie?

2

Pismo “Elle” opublikowało coroczny ranking najlepiej ubranych Polaków z kręgu celebrities i ku wielkiemu zdumieniu umieściło tam wyróżnienie dla Moniki Brodki. Pierwsze ubranko jak u pani z mszy o siódmej rano, drugie co najmniej o rozmiar za duże (a ja myślałam, że w świecie mody dostarczenie małego rozmiaru akurat nie stanowi problemu) zaś trzecia stylizacja przypomina dwunastolatkę po tornado w szafie cioci (wiem, bo sama tak wyglądałam w pewnym wieku).

Monika Brodka

A oto Nergal, najlepiej ubrany muzyk 2011

Nergal

Na koniec smaczek: czy Joanna Krupa tak samo pozuje do większości zdjęć (pierwsza i druga fotografia), czy grafik bawił się popularnym w sieci programem do ubierania laleczek gdzie avatar stoi w określonej pozie i tylko zmienia mu się ubranka?

Joanna Krupa

Kasia Klimczyk i Filip Sałapa odpadli z The Voice of Poland

2

Filip Sałapa

Drużyna Nergala jest bardzo mocna, ale trzeba było ciąć. Ofiarą padł Filip Sałapa, którzy otrzymał perfidną do zaśpiewania piosenkę Depeche Mode “Enjoy the silence”. pocieszeniem dla wokalisty The Sixpounder były cukierki wygrane u Zbigniewa Hołdysa za tylko jeden krzyk w trakcie numeru. Nie wiem, czy to dobra droga, ponieważ Filip męczył się z tonacją. Wszyscy wiedzą, że umie śpiewać, więc może należało przearanżować utwór pod jego mocne strony i bardziej zrobić z tego coś w stylu “Change” Deftones. Podobnie jak pozostali jurorzy, może i Nergal nie chce sobie hodować konkurencji? Pan Sałapa póki co bogaci się o fanów (głównie fanki) a portale plotkarskie rozpisują się o nim jak o właśnie “młodszej wersji Nergala”. The Sixpounder miał niedawno okazję koncertować z Behemothem. To nie jest zespół, który sobie nie poradzi. Najbliższy koncert: 11 listopada w klubie Liverpool we Wrocławiu i ja tam na pewno będę, więc możecie liczyć na relację.

Team Adama Darskiego wciąż ma rockowego wokalistę w postaci Damiana Ukeje, a nawet… rockową Monikę Urlik. Ta dwójka ma najlepsze, najmocniejsze głosy w całym programie. Istotnie, gdy Bruce Dickinson usłyszy wersję Moniki, ma pełne prawo stać się malutki i do tego czerwony, że swego czasu się wypiął na Voice of England.

A jednak, pomimo technicznych wokalnych fajerwerków w wykonaniu tych państwa, brakowało mi u nich emocji. Dlatego moje osobiste wyróżnienie za odcinek wędruje do Eweliny Kordy. Ona “była” dziewczyną z piosenki Amy Winehouse. Cudowna interpretacja.

W drużynie Ani Dąbrowskiej analogiczną funkcję osoby wiedzącej, o czym śpiewa, spełnia Aleksandra Galewska. I zupełnie się nie zgadzam z jurorką, żeby Olę na siłę zmieniać. Nagiąć można rzemieślnika, nie twórcę. O słuchaczy też nie ma co się za bardzo martwić – nie każdy – mimo potencjału – ma życiową ambicję parcia na szkło i bycia oglądanym przez masy. W dodatku nie zgodzę się jakoby Ola nie mogła widza zaskoczyć. A może zinterpretuje “Nothing else matters” Metalliki?

Podobnie nie zgadzam się, że Ares Chadzinikolau fałszuje albo wyczerpał limit w programie. To jest typowy głos reggae; równie dobrze można te same zarzuty postawić Bobowi Marley’owi. Cieszę się, bo wreszcie “Knocking on the heaven’s door” w telewizyjnym show zabrzmiało jak Dylan a nie jak Guns’n'Roses.

Ewa Szlachcic jest gotową wokalistką, nigdy nie powinna się znaleźć w dogrywce. Jej głośne i wysokie partie są bez zarzutu. Panuje na scenie, łapie kontakt z publicznością. Nieco gorzej radzi sobie w piano, ale dwukrotnie świetnie wykonała “Black Velvet”.

Karolina Charko miała image Wednesday Adams i znowu o jej występie można napisać tylko tyle, że się odbył. Po lekcje magii przed mikrofonem odsyłam do Kai Domińskiej, która śpiewa nieczysto jak nikt inny i czaruje jak nikt inny. Umiejętność poprawnego zaśpiewania kilku dźwięków w jednej linii nie jest niczym niezwykłym więc za tydzień pewnie się żegnamy.

W tym tygodniu nie mogło być inaczej, pani Kasia Klimczyk została z nami tak długo przez przypadek, chyba zupełnie jak twórcy “Halloween 2″ pozostawili przy życiu Annie Brackett tylko po to, żeby ją zaraz unicestwić. Wykonanie “Supergirl” zupełnie amatorskie, u mnie w liceum na przeglądzie piosenki nie zmieściłaby się w pierwszej piątce (chociaż muszę przyznać, że pod tym względem akurat miałam mocne LO, np. moja znajoma wygrała “Szansę na sukces”, a inna świeciła w “Idolu”).

Na koniec smaczek. Im dłużej Piotr Niesłuchowski brnął w “Losing my religion” REM tym bardziej przypominał mi jedną z ulubionych melodii z lat 90, zupełnie nie z repertuaru REM. Jeżeli to prawda, że Piotrek nie czuł się dotąd mocno w czystym śpiewie, to odrobił zadanie domowe bardzo dobrze.

Must be the Music 2: zapowiedź finału

0

RaggaFaya

Dziesięciu wykonawców, tylko jeden zwycięzca. Już od wczoraj można na nich głosować (z jednego telefonu zliczane jest dziennie maksymalnie 10 smsów):

pod numer 7370 wysyłamy:
1 – Raggafaya
2 – Marcelina Olak
3 – Bruk Braders
4 – InoRos.
5 – Natalia Zozula
6 – Kamień Kamień Kamień
7 – Maciej Czaczyk
8 – AtmAsfera
9 – MashMish
10 – Eris is my Homegirl

Kto ma największe szanse na powtórzenie sukcesu Enej?

Polsko-ukraińska grupa już dzień po wygranej mogła usłyszeć swoje piosenki w radio… i to jak najbardziej komercyjnym! A po kilku tygodniach cały kraj śpiewał refren ich wypromowanego przez program hitu. Żeby dorównać temu osiągnięciu potrzebna jest skoczna melodia – oczywiście własnego autorstwa. Po półfinałach faworytami dla mnie są Raggafaya i InoRos. Wiele godzin po programie, bez ponownego wysłuchania, wciąż potrafiłam nucić te fragmenty:

Kto jest gotowy na sukces?

Przy podsumowaniu jednego z poprzednich odcinków zarzuciłam MashMish, że takich jak oni jest na pęczki i lepiej by było dla zróżnicowania polskich anten radiowych, gdyby umożliwić większy lans grupom Kamień Kamień Kamień i AtmAsfera. Proszę bardzo – wszyscy weszli do finałowej rozgrywki. Wygrają czy nie, ich menadżerowie powinni walczyć o byt tych zespołów w masowej świadomości Polaków. Wszystkie mają szansę się przyjąć w massmediach.

Kto musi najpierw zdać maturę?

Wątpię, że Jimi Hendrix miał maturę, gdy grał hymn amerykański na Woodstocku, ale zanim Maciek Czaczyk zagra nasz hymn na naszym Woodstocku (oby nie w aranżacji Adama Sztaby bo się skończy jak u Edyty Górniak w Korei) powinien jednak odebrać papierek ze szkoły. Uważam, że ma bardzo duży talent, koncertuje, ale na tym etapie rozwoju nie może jeszcze dać nam wiele siebie.

Marcelina Olak ma pokaźne pudło rezonansowe predysponujące ją do bycia dobrą wokalistką po doszlifowaniu niuansów (typu “doły”). Może widzimy się za pięć lat w The Voice of Poland? Głos Natalii Zozuli jest istotnie zjawiskowy, a najlepsze jest w nim to, że wcale nie musi być szkolony pod kątem operowym. Doskonale już na tym etapie pasuje do muzyki klubowej (o rany, jak ja chciałabym ją dzisiaj usłyszeć w piosence “Tear drop” Massive Attack, co oczywiście nie nastąpi) oraz do repertuaru typu Within Temptation lub hitu “My immortal” Evanescence. Wątpię jednak, by ktoś doradzał jej pójście tą drogą.

O rany…

Bruk Braders są znani w Polsce i za granicą, beatbox uprawiają bardzo dobrze, ale większość społeczeństwa na dłuższą metę nie jest w stanie tego słuchać jako muzyki (czym innym jest klip YouTube a czym innym audycja radiowa). Profesjonaliści zostali docenieni poprzez awans do finału, mają swoich fanów i zapewne na tym się to skończy.

Eris is my Homegirl to w większym stopniu od poprzedników “wykonawcy piosenek”, choć zapewne część telewidzów w ogóle zespołu za nich nie uważa. Growl, pig squeal i inne gatunki specyficznego wokalu klasyczny widz lub radiosłuchacz dzieli na: “darcie ryja”, “darcie mordy oraz “darcie japy”. Kapela ma wielu fanów, którzy będą głosować (ja już zagłosowałam) ale obiektywnie, poza niszą nie mają szans na egzystencję w mediach. Chyba, że jako celebryci (vide: Nergal). Życzę im powodzenia.

VoP: zapowiedź drugiego odcinka na żywo

0

Dzisiaj wieczorem TVP2 wyemituje drugi odcinek na żywo programu The Voice of Poland. Wielu na pewno czeka na występy wszystkich z drużyny Nergala a jeszcze więcej chce sprawdzić, czy Maciek Moszyński naprawdę zasiądzie w Red Roomie z mikrofonem i jak sobie tam poradzi.

Drużyna Nergala:

* Damian Ukeje
* Filip Sałapa
* Monika Urlik
* Ewelina Kordy
* Ares Chadzinikolau

Ares Chadzinikolau

Trudno tu o wskazanie słabego punktu. Każdy z tych uczestników jest inny i chyba wszyscy się cieszą sympatią widzów. Zdaniem internautów oraz niektórych jurorów najbardziej hmm, nazwijmy to eufemistycznie, “wokalnie nieprzewidywalny” jest Ares, ale z drugiej strony stoi za nim wielka charyzma i doświadczenie sceniczne. Choć jego imię symbolizuje boga wojny, lider zespołu Ares & The Tribe śpiewa z różańcem w dłoni, jest doktorem nauk humanistycznych i jako jedyny z uczestników powiedział po wygranej bitwie: “Najważniejsze, że stworzyliśmy dobry duet, fragment sztuki”. Ma na koncie opublikowanych dwadzieścia książek. Jest wykładowcą języka greckiego i Akademii Muzycznej. To zdecydowanie najbardziej intrygujący reprezentant show. Szkoda, gdyby odpadł tak szybko.

Po wysłuchaniu nagrania z prób mam wrażenie, że kiedy Damian Ukeje z Fat Belly Family powiedział, że zamierza wygrać ten program, nie żartował. Wiadomo: ludzie lubią głosować po swojemu, czasem na wzruszającą historię zamiast na wokal, ale Damian ma kawał głosu i nie waha się go użyć. Kiedy zamykamy oczy, słyszymy Piotra Roguckiego z COMY. To nie zarzut, to komplement. W tej fazie programu Damian jest jednym z najbardziej zdecydowanych faworytów do końcowego triumfu i pewnie między nim a Moniką Urlik rozstrzygnie się, kto z tego teamu będzie w ścisłym finale.

Damian Ukeje

Drużyna Ani Dąbrowskiej:

* Aleksandra Galewska
* Karolina Charko
* Piotr Niesłuchowski
* Ewa Szlachcic
* Kasia Klimczyk


Ola Galewska
i Ewa Szlachcic wzięły udział w jednym odcinku “Szansy na sukces”. Ola wygrała, Ewa dostała wyróżnienie. Obie mają świetne głosy, choć zupełnie różne. Pani Galewska dziś zaprezentuje się w “Warwick Avenue” z repertuaru Duffy, a pani Szlachcic zmierzy się z “Black Velvet” Alannah Myles. Sukces Kai Domińskiej w poprzednim odcinku świadczy o tym, że widz szuka tego, co wymyka się stereotypom i jest bardziej skłonny uwierzyć w barwę i emocje aniżeli w perfekcję. To może być atut Oli. Na naszym rynku nie ma takich wokalistek.

Swoje stałe audytorium ma Piotr Niesłuchowski. Nie dość, że dobrze śpiewa, to jeszcze jest przystojnym facetem, co zwiększa pulę smsów na jego koncie. Dzisiaj wykona “Losing my religion” REM.

Piotr Niesłuchowski

Internauci przejechali się po wielokroć po Kasi Klimczyk i było to na tyle nieprzyjazne, że inni uczestnicy stanęli w obronie Kasi. Moim zdaniem faktycznie Ania wepchnęła tę damę nieco “po promocji” ale takie jest jej prawo trenera. To będzie ważny odcinek dla Kasi: czy wykorzysta kredyt zaufania i czy się obroni w oczach widowni. Jeżeli nie, to odpadnie, bo jest słabsza. Nie wiem dokładnie, na co stać Karolinę Charko. W bitwie pokonała rywala, ale nie wryła się w pamięć zbyt mocno (poza tym, że pomyliła tekst). Bycie jedną z wielu nie jest atutem.

Czy Doda podbije USA?

0
Doda

Dorota Rabczewska - Doda

To pytanie zadają sobie teraz wszyscy i mało kto udziela odpowiedzi twierdzącej. W wywiadzie dla TVN Doda powiedziała, że w Kalifornii jest inne podejście do artysty i inne on ma relacje z fanami oraz, co chyba najważniejsze, mediami. Asystował jej nowy chłopak, Błażej. “Tam jest więcej słońca i to jest korzystne dla mojego kręgosłupa i stawów” – wyznała artystka. Istotnie, to jest plus nie do podważenia przy jej stanie zdrowia. Ale czy od razu wielka kariera?

W USA faktycznie przemysł showbiznes ma inną mentalność – tak długo, jak cię potrzebują, będą z ciebie korzystać. A potem porzucą. To nie są autorskie słowa Szeherezady, tylko obraz wypowiedzi naszych gwiazd z przeszłości, które już próbowały swoich sił w Stanach. Przypomnijmy, że kariery nie zrobił tam nawet Czesław Niemen, a Violetta Villas wróciła jako bankrutka. Życzę Dodzie sukcesu, bo wiele razy udowodniła, że potrafi o swoje walczyć. Może przeprosi się z Nergalem i otrzyma propozycję supportu? =)

Niestety, najświeższy i bolesny przykład przed oczami to niespełniona kariera Edyty Górniak. Piosenkarki, która oddała za garść dolarów najlepsze lata i głos w rozkwicie.

Mateusz Krautwurst – najbardziej kontrowersyjny w The Voice of Poland

0

Mateusz Krautwurst

To jednak nie Nergal – satanista a Mateusz Krautwurst rozgrzewa do czerwoności emocje internautów. Podstawowe pytanie brzmi: do czego wokalista The Positive potrzebuje kolejnego show? 25-letni piosenkarz z Przemkowa wystąpił w trzeciej edycji Idola, trzech “Szansach na sukces” (z Wojtkiem Kordą, wyróżnienie z DAAB, wygrana u Poluzjantów), w Nowej Generacji na TV4, a popularność zapewniła mu “Fabryka Gwiazd” gdzie współpracował z Kayah, u której później śpiewał chórki. Był członkiem The London Community Gospel Choir i w 2006r. jako członek zespołu wystąpił w Londynie m.in. u boku Jamesa Browna i Beyonce. Jest również autorem książki – pamiętnika “Pojednanie. Składanie do całości”. Próbował swych sił w eliminacjach do konkursu Eurowizji.

No i cóż, nie chcę, ale muszę to wkleić. Wykonał hymn USA na gali MMA.

Pomijając tę wpadkę, umiejętności mu nie brakuje. Czego więc brakuje, dlaczego nie podbił sceny w kraju? Lepszych kompozycji? Sprawniejszego managera?

Co ciekawe, najbardziej frapuje użytkowników sieci Mateusz Krautwurst prywatnie. W wyszukiwarkach często pytają o jego żonę. Ślub z Izą Jaworską, reporterką radiową, wzięli jako młodzi ludzie. Wpadli na siebie na korytarzu w Zielonej Górze, gdzie Mateusz studiował jazz i wokalistykę estradową. Zapytał ją, czy ma męża. Niedługo potem prezenterka “Radia Dla Ciebie” męża już miała. Owocem ich związku jest trzyletnia obecnie córeczka Hania, oczko w głowie tatusia. Samo małżeństwo próby czasu nie przetrwało i stąd rozwód. “Serce po przejściach, zaleczone, ponownie zakochane” – pisze Mateusz na Facebooku i w programie Voice of Poland pokazuje się u boku nowej dziewczyny.

Voice of Poland: zapowiedź pierwszego odcinka na żywo

0

Programu VoP nie oglądałam od początku, ale gdy dorwałam się do odcinków w sieci, nie mogłam oderwać oka. A raczej ucha. I stało się, jurorzy wyłonili najlepszą ich zdaniem dwudziestkę. Oczywiście ja lub inni widzowie mogą kwestionować wybory, ale to jest dwudziestka, która powinna zapewnić mocny poziom programu stricte muzycznego.

“Na pierwszym lajfie”, czyli w pierwszym wydaniu na żywo, zaprezentuje się dziesięciu uczestników. Są to podopieczni drużyn Piaska i Kayah. Kolejno zaprezentują piosenki solo. Widzowie głosują na swoich ulubieńców SMSami i uratują od zagrożenia czworo z nich (dwójkę z każdego teamu). Kolejną osobę do awansu wytypuje jej trener. Na placu boju zostanie czterech wykonawców i w drugiej części widowiska każdy z nich zaśpiewa ponownie. Ostateczny głos, kto zostanie w programie, należy do jurora.

Drużyna Kayah:

* Edyta Strzycka
* Maciej Moszyński
* Filip Moniuszko
* Mateusz Krautwurst
* Kaja Domińska

Edyta Strzycka

Kaja wyeliminowała Martę Florek, byłą laureatkę “Szansy na Sukces”, która na castingu zaśpiewała “Testosteron” nie gorzej niż oryginał. Opinie o tym werdykcie były podzielone. Widzowie twierdzili, że nie można Aresowi Chadzinikolau powiedzieć, że to program o muzyce i dlatego wygrała rywalka, a samemu wybrać osobę znacznie mniej perfekcyjną wokalnie od przeciwniczki. 19-letnia rudowłosa Kaja Domińska dostała bardzo duży kredyt zaufania dla swojej barwy głosu. Pamiętam tamten występ i kiedy weszła ze swoją zwrotką, mimowolnie zatrzęsłam się z emocji. Choć mój wybór po otrzeźwieniu by promował Martę za jej świadomość artystyczną i genialną końcówkę, Kaja zaintrygowała i zobaczymy, czy tym razem zaśpiewa czyściej.

Maciek Moszyński do dogrywki stawał dwukrotnie i zawsze wychodził z niej zwycięsko. Kayah zauważyła, że on nie jest w stanie zaprezentować się inaczej niż już to zrobił. A mi brakuje takiego głosu na polskim rynku, więc obserwuję z uwagą. Podobny wokal ma Filip Moniuszko. Czasem wspomina się o potomkach znanych postaci w telewizji. No cóż, kto ma bardziej znanego protoplastę niż Filip? Wtyki? Raczej dziedziczny talent. Filip jest jeszcze młody i musi popracować nad kreacją sceniczną, nauczyć się dozować emocje. Broni go skala głosu. W bitwie śpiewał lepiej niż na castingu, więc czekamy na dalszy rozwój sytuacji.

Mateusz Krautwurst to wykonawca, który mnie osobiście boli. Nie dlatego, że nie umie śpiewać, bo to robi przyzwoicie. Dlatego, że po “Fabryce Gwiazd” dostał się w pewnym stopniu na polski rynek muzyczny i na nim jakoś funkcjonował, skoro do współpracy z nim przyznała się nomen omen Kayah. Jeżeli chciał o sobie przypomnieć, to już to zrobił, podobnie jak Gabriel Fleszar, ale w przeciwieństwie do Fleszara nie odpadł, tylko wyeliminował świetną Karolinę Leszko. Czy widzowie dadzą mu kredyt zaufania?

Na koniec pani, o której stosunkowo cicho w sieci, a to w tej drużynie moja faworytka. Edyta Strzycka. Dlaczego? Bo ma najmocniejszy wokal. Pamiętacie, jak bardzo byłą zestresowana i niepewna swoich walorów? To nie wyglądało na pozę. Ona ma już 27 lat i kilka razy mogła się zawieść na showbiznesie na tyle mocno, że nie wierzyła w kolejną szansę. Jednak kiedy wchodzi na scenę, budzi się demon. W bitwie zdmuchnęła technicznie nienaganną rywalkę potęgą głosu. Z niecierpliwością czekam. Trochę więcej wiary w siebie, pani Edyto, bo teraz to jest pani czas, więc proszę się nim rozkoszować, kokietować publiczność, i czerpać, ile wlezie.

Drużyna Piaska

* Antek Smykiewicz
* Kasia Lisowska
* Rafał Brzozowski
* Ian Rooth
* Ewa Kłosowicz

Ian Rooth

Faworytem wydaje się chłopak w arafatce, Antek Smykiewicz. Nergal chciał go mieć u siebie, ale Antek wybrał Piaska, z czego się później Nergal cieszył, bo okazało się, że Antek chodzi na pielgrzymki. Trochę pofałszował w bitwie ze znaną z ubiegłorocznego show TVP 1 Martyną Ciok, ale daje radę, ma ładną barwę i potencjał. Może brakuje mu scenicznego obycia i stąd ten stres. Poprawnie śpiewa też Ewa Kłosowicz. Zarzucałam jej, że to koleżanka Piaska, lecz ona broni się wokalnie, w przeciwieństwie do innej jego znajomej – Kasi Lisowskiej, która chyba powinna zostać przy chórkach. Typuję do dogrywki.

Skoro objechałam Krautwursta, powinnam się równie mocno pochylić nad Rafałem Brzozowskim, bądź co bądź nowym wokalistą kultowego De Mono, ale mam wrażenie, że on dopiero dzięki VoP uczy się czysto śpiewać, więc na razie odpuszczam. Choć pewnie czeka go nowa dogrywka.

Wreszcie mój faworyt – Ian Rooth. Oczywiście, modna fryzura i ubranie, a internet więcej nie potrzebuje, żeby pisać “pedał”. Faktycznie wizerunkiem przypomina trochę Madoxa, jak to się kojarzy użytkownikom sieci, ale śpiewa inaczej, i chyba nie jest na tyle zdesperowany. Pofałszował na castingu, jednak już w bitwie udowodnił swoją wartość. W utworze “Amazing” George’a Michaela kompletnie mnie zaintrygował barwą, oszczędnością, interpretacją. Nie wiem, jak poradzi sobie z głośniejszymi piosenkami. Na razie kupuję ten wizerunek i daję kredyt zaufania.

Go to Top