Posts tagged piasek
Voice of Poland: Odpadli Ian Rooth oraz Kaja Domińska
1To chyba pierwszy odcinek znakomitego show The Voice of Poland, w którym żadne z wykonań nie powaliło. Najlepiej zaprezentowała się znana już wszystkim Ewa Farna, a na pocieszenie dla uczestników znacznie poziomem odstawała Kim Wilde.

Ewa Farna
Na szczęście, gdy brakuje emocji, można je sobie stworzyć samemu, o co zadbali biorący udział w konkursie poprzez sprzeczki z jury, ewentualnie przez publiczne obściskiwanie się z bliskimi. Jeden z internautów trafnie ocenił obecność Mateusza Krautwursta w drugim sing-offie: “To był jego najlepszy występ w programie, co nie zmienia faktu, że wcześniej powinien był dwa razy odpaść”. Po zaśpiewaniu piosenki “Ostatni” z repertuaru Edyty Bartosiewicz Mateusz usłyszał od Nergala, że jest jak kościoły w Europie Zachodniej – piękny z zewnątrz, ale budzący coraz mniejsze zainteresowanie. Ania Dąbrowska z kolei wytknęła mu wokalną perfekcję lecz emocjonalną pustkę. Wokalista przypomniał Ani jej własne początki w polsatowskim “Idolu”: “też cię krytykowano i szybko odpadłaś”. Internet podzielił się w opiniach na temat zdarzenia, natomiast głosujący zdecydowali o awansie Krautwursta z pierwszego miejsca. Dla przypomnienia – w poprzednim odcinku Ola Galewska, różniąca się opinią od trenerki, również otrzymała promocję z tej uprzywilejowanej pozycji. Nie wiem, czy Mateusz emocje zaprezentował w sposób naturalny czy sztuczny, ale brzmiało dobrze.
Moim ulubionym wokalnym fragmentem w sobotę była końcówka “Beautiful” w wersji Edyty Strzyckiej. Piosenkarka w pełni wydobyła tam swoją barwę i nie dziwię się, że team Kayah postanowił ją uratować. Nie jestem wielką zwolenniczką targania mam na schody ani szukania drugiego dna w neutralnych wypowiedziach Piaska, ale popieram entuzjastyczne opinie jury. Dwa momenty w piosence zadrżały, reszta bez zarzutu.
Słabiej poradzili sobie Filip Moniuszko oraz Kaja Domińska. Chłopak w prezencie otrzymał do zaśpiewania minę przeciwpancerną zatytułowaną “Bring me to life”, czyli utwór do którego odpowiedni głos mają tylko Monika Urlik i Ewa Szlachcic. Wybronił się, ale szału nie było. Kaja z kolei dostała kolejną piosenkę w zbliżonej stylistyce do śpiewanych poprzednio. “Rzewną” – w skrócie podsumował ten gatunek Nergal. W pierwszej próbie czysto było tylko czasami. W dogrywce lepiej. Można jednak zrozumieć trenerkę, która wspólnie z teamem, z myślą o formule programu, postawiła na bardziej wszechstronnego zawodnika.
Nie oglądam serialu z Hanką Mostowiak, ale żart Filipa jakoby “Bring me to life” było dedykowane tej postaci był cudowny. Widocznie śmierć telewizyjnej kreatury jest tematem tabu dla milionów Polaków, gdyż z widowni powiało ciszą.
Piasek pożegnał najbardziej charyzmatycznego wykonawcę ze swojej ekipy. Ian Rooth rozwija się wokalnie; “Move like Jagger” zaśpiewał przyzwoicie (w każdym razie wokalista Maroon 5 na żywo nie śpiewa lepiej), zatańczył, show opracował sam, ale w sumie po co takich ludzi promować, prawda? Lepiej zapraszać na polskie radiowo-telewizyjne festiwale gwiazdki disco z Rumunii czy Azerbejdżanu wykreowane w zagranicznych wytwórniach. Szkoda – polski rynek tanecznego popu czeka na showmana, bo na razie na tym froncie pustki, chyba że uznamy za “swoich” Danny’ego i Matta Pokorę. Zauważcie, że Piasek w swoich wyborach był osamotniony. Zignorował dream team a także wtrącającą się Kayah.
Wiemy o powiązaniach Piaska z Kasią Lisowską i Rafałem Brzozowskim spoza programu; być może to w jakimś stopniu ułatwiło jurorowi podjęcie decyzji. Nie uważam występu Rafała za zły (choć nie tak dobry jak dwa tygodnie temu), a Kasia zanotowała swój zdecydowanie najlepszy jak dotąd wieczór. Natomiast uważam, że takich jak oni mamy wielu, a ta konkretna dwójka już ma gdzie się lansować. Przypomnijmy: obecne w mediach zespoły Mono oraz SheMoans.
Po boskim “The one I love” Antka Smykiewicza przyszedł znacznie słabszy “Siłacz” (wybaczcie oksymoron) i odkrycie, że Antek ma problem z poprawnym śpiewaniem końcówek w języku polskim. Trener zwracał na to uwagę, niestety zawodnik nie przyłożył się wystarczająco do lekcji. Na marginesie, nie zdziwiłabym się gdybyśmy w ramach show “odgrzewane kotlety vol.2.0″ w eliminacjach w drugiej edycji The Voice of Poland ujrzeli Marcina Rozynka.
Maciej Moszyński i Ewa Kłosowicz odpadli z The Voice of Poland
0
Kaja Domińska
To było ciekawe doświadczenie: nie oglądać odcinka na żywo, tylko jechać zatłoczonym PKSem i sprawdzać komentarze na Facebooku. Od razu podniósł się protest przeciw opuszczeniu programu przez Maćka Moszyńskiego. Teraz i trenerom, i nam, fanom, będzie coraz trudniej, gdyż już w tym odcinku nie było wykonania poniżej pewnego poziomu. A wybierać trzeba. Z reguły na tym etapie każdy ma już swoich faworytów, których zamierza bronić niezależnie od ich dyspozycji w danym dniu. Ja również dopinguję swoich ulubieńców, niekoniecznie pokrywających się z tymi najlepiej śpiewającymi, ale postaram się w mojej subiektywnej relacji zawrzeć trochę obiektywizmu.
Antek Smykiewicz król. Kochani, przestańcie googlować “Antek Smykiewicz Fabryka Gwiazd”, bo on tam nie brał udziału. To nie jest koleś, który koncertował, śpiewał znanym chórki, a podobno nawet nie uczył się wcześniej wokalu. “Czy jest mentalnie gotowy na showbiznes?” – to pytanie będziemy zadawać sobie później. Na razie zamiótł w piosence “The one I love” zespołu REM a Nergal nazwał jego występ najlepszym tamtego wieczoru. Część osób twierdzi, że do rocka trzeba mieć jaja. Cóż, są panowie jak Filip Sałapa czy Damian Ukeje, którzy wyglądają jakby codziennie pili litr wódki i zaliczali sto panienek naraz, ale są i harcerze z gitarami, którzy na takiej muzyce też się wychowali.
W drużynie Kayah analogiczną funkcję spełnił Filip Moniuszko. Ożywił “Don’t stop the music” Rihanny. Obok słodkiego głosu z zaokrąglonymi końcówkami kilka dźwięków pociągnął drapieżniej. Do tego bawił się na scenie. Fajnie, w dużej mierze czysto, profesjonalnie.
Inni władcy sceny to Maciej Moszyński i Ian Rooth (którego imię jest czytane na milion przeróżnych sposobów). Ten pierwszy wykonał utwór “Virtual Insanity” Jamiroquai, czyli piosenkę, którą Szeherezada kochała jeszcze kiedy miała “jedynkę” z przodu w metryce. To jest repertuar dla Maćka! Rządził widownią, przybijał piątki ze stojącymi najbliżej a jednocześnie nie cierpiała na tym technika. Barwa zbliżona do Jay Kay’a sprawdziła się doskonale i rozumiem wszystkich czujących żal po jego przegranej. Podobno wróci do programu w innej formie. Czy to dobrze? Zdania są podzielone, bo każdy teraz chciałby przywrócić swojego faworyta z wcześniejszych etapów. Być może producent właśnie w Maćku dostrzegł potencjał, którego nie mają inni. Prawo producenta. Pan Moszyński ma blisko 3000 fanów na Facebooku – to zdecydowanie więcej od pozostałych wyeliminowanych.
Kreacja Iana była między glam a glamour. Zdecydowanie “obrzygany”, jak chciał Piasek, to on nie był, i bardziej przypominał Adama Lamberta niż The Cure. Wokalnie trochę trzęsło, ale zwróćcie proszę uwagę, że Ian w każdym swoim występie śpiewał piosenkę z zupełnie innego pokoju, musiał się dostosować do wielu stylów. Andrzej Piaseczny w jednym z wywiadów powiedział: “Szukając najlepszego głosu niekoniecznie szukamy najczystszego technicznie. Taka osoba może śpiewać chórki, a nam nie zależy na chórzystach, tylko na kimś, kto wypełni sobą scenę”. Dream Team i pozostali trenerzy byli jednogłośni – to właśnie Ian Rooth powinien zostać ocalony z dogrywki.
Dwie nieodblokowane panie: Edyta Strzycka i Kasia Lisowska. Edyta w partiach forte piosenki “Goldeneye” udowodniła siłę przepony, ale w partiach piano nie czarowała wystarczająco mocno. Nie kupuje publiczności, bo nie uprawia mentalnego ekshibicjonizmu na deskach, a tego się oczekuje od rasowego artysty. Stać ją na więcej. Kasi zarzucałam obecność w programie po znajomości, jednak “Let’s Dance” było jej najlepszym jak dotychczas występem. Piasek obawiał się, że zaśpiewa po prostu “ładnie”. I pół piosenki było takie nijakie, ale były też lepsze momenty, np. początek. Zastanawiam się, czy nie powinna postawić przy swojej ograniczonej mocy głosu na bardziej klubowy sposób odśpiewania tego klasyka.
Znani panowie dwaj. O Mateuszu Krautwurście i jego relacjach z Kayah wszyscy wiedzą. Pierwsze wykonanie topornej piosenki Ne-Yo bardzo kwadratowe, taniec sztywny. Ania Dąbrowska podsumowała: “Jesteś jednowymiarowy”. W dogrywce się rozluźnił i to był bardzo przyzwoity występ, moim zdaniem jego najlepszy do tej pory. Ale pojawiła się również plotka, jakoby Rafał Brzozowski z zespołu Mono (dawne De Mono) był podopiecznym… menadżerki Piaska, pani Julity Janickiej. No to klika w komplecie. Trzeba Rafałowi oddać, że współpraca z bardziej doświadczonym artystą wiele go jednak uczy. Andrzej Piaseczny ściąga jego głos i temperament, wyczula na parszywe fałsze i w efekcie “Always” Bon Joviego (gdzie akompaniował sobie na pianinie) cieszyło się sympatią głosujących w sposób zrozumiały.
Dwie fałszujące panie na deser. “Masz taki dar przekazywania emocji, że tobie wybacza się wszystko” – powiedziała Kai Domińskiej jurorka Ania Dąbrowska. Mnie osobiście ze dwa razy wykrzywiło, ale to prawda, różnica między Kają Domińską, która zajęła pierwsze miejsce w drużynie Kayah, a Ewą Kłosowicz, która odpadła, jest taka, że pani Domińska kompletnie skupia na sobie uwagę. Jest “jakaś”. Bije z niej ten ból, beznadzieja obecna w “Nothing compares 2 U”. Zauważcie, że “Piosenkę księżycową” Anita Lipnicka śpiewała ascetycznie. Ewa pozaokrąglała ten utwór i to nie kupiło ani widzów, ani jury. “Za dużo patosu w patosie” – podsumował ją Nergal. Piasek odparował: “Król Pudelka przemówił”, ale jak przyszło co do czego, wybrał Iana.
W następną sobotę prawdziwa rzeź, głównie w drużynie Adama Darskiego. Czekamy na wokalne popisy króla Pudelka wraz z jego ekipą!
Voice of Poland: zapowiedź pierwszego odcinka na żywo
0Programu VoP nie oglądałam od początku, ale gdy dorwałam się do odcinków w sieci, nie mogłam oderwać oka. A raczej ucha. I stało się, jurorzy wyłonili najlepszą ich zdaniem dwudziestkę. Oczywiście ja lub inni widzowie mogą kwestionować wybory, ale to jest dwudziestka, która powinna zapewnić mocny poziom programu stricte muzycznego.
“Na pierwszym lajfie”, czyli w pierwszym wydaniu na żywo, zaprezentuje się dziesięciu uczestników. Są to podopieczni drużyn Piaska i Kayah. Kolejno zaprezentują piosenki solo. Widzowie głosują na swoich ulubieńców SMSami i uratują od zagrożenia czworo z nich (dwójkę z każdego teamu). Kolejną osobę do awansu wytypuje jej trener. Na placu boju zostanie czterech wykonawców i w drugiej części widowiska każdy z nich zaśpiewa ponownie. Ostateczny głos, kto zostanie w programie, należy do jurora.
Drużyna Kayah:
* Edyta Strzycka
* Maciej Moszyński
* Filip Moniuszko
* Mateusz Krautwurst
* Kaja Domińska

Edyta Strzycka
Kaja wyeliminowała Martę Florek, byłą laureatkę “Szansy na Sukces”, która na castingu zaśpiewała “Testosteron” nie gorzej niż oryginał. Opinie o tym werdykcie były podzielone. Widzowie twierdzili, że nie można Aresowi Chadzinikolau powiedzieć, że to program o muzyce i dlatego wygrała rywalka, a samemu wybrać osobę znacznie mniej perfekcyjną wokalnie od przeciwniczki. 19-letnia rudowłosa Kaja Domińska dostała bardzo duży kredyt zaufania dla swojej barwy głosu. Pamiętam tamten występ i kiedy weszła ze swoją zwrotką, mimowolnie zatrzęsłam się z emocji. Choć mój wybór po otrzeźwieniu by promował Martę za jej świadomość artystyczną i genialną końcówkę, Kaja zaintrygowała i zobaczymy, czy tym razem zaśpiewa czyściej.
Maciek Moszyński do dogrywki stawał dwukrotnie i zawsze wychodził z niej zwycięsko. Kayah zauważyła, że on nie jest w stanie zaprezentować się inaczej niż już to zrobił. A mi brakuje takiego głosu na polskim rynku, więc obserwuję z uwagą. Podobny wokal ma Filip Moniuszko. Czasem wspomina się o potomkach znanych postaci w telewizji. No cóż, kto ma bardziej znanego protoplastę niż Filip? Wtyki? Raczej dziedziczny talent. Filip jest jeszcze młody i musi popracować nad kreacją sceniczną, nauczyć się dozować emocje. Broni go skala głosu. W bitwie śpiewał lepiej niż na castingu, więc czekamy na dalszy rozwój sytuacji.
Mateusz Krautwurst to wykonawca, który mnie osobiście boli. Nie dlatego, że nie umie śpiewać, bo to robi przyzwoicie. Dlatego, że po “Fabryce Gwiazd” dostał się w pewnym stopniu na polski rynek muzyczny i na nim jakoś funkcjonował, skoro do współpracy z nim przyznała się nomen omen Kayah. Jeżeli chciał o sobie przypomnieć, to już to zrobił, podobnie jak Gabriel Fleszar, ale w przeciwieństwie do Fleszara nie odpadł, tylko wyeliminował świetną Karolinę Leszko. Czy widzowie dadzą mu kredyt zaufania?
Na koniec pani, o której stosunkowo cicho w sieci, a to w tej drużynie moja faworytka. Edyta Strzycka. Dlaczego? Bo ma najmocniejszy wokal. Pamiętacie, jak bardzo byłą zestresowana i niepewna swoich walorów? To nie wyglądało na pozę. Ona ma już 27 lat i kilka razy mogła się zawieść na showbiznesie na tyle mocno, że nie wierzyła w kolejną szansę. Jednak kiedy wchodzi na scenę, budzi się demon. W bitwie zdmuchnęła technicznie nienaganną rywalkę potęgą głosu. Z niecierpliwością czekam. Trochę więcej wiary w siebie, pani Edyto, bo teraz to jest pani czas, więc proszę się nim rozkoszować, kokietować publiczność, i czerpać, ile wlezie.
Drużyna Piaska
* Antek Smykiewicz
* Kasia Lisowska
* Rafał Brzozowski
* Ian Rooth
* Ewa Kłosowicz

Ian Rooth
Faworytem wydaje się chłopak w arafatce, Antek Smykiewicz. Nergal chciał go mieć u siebie, ale Antek wybrał Piaska, z czego się później Nergal cieszył, bo okazało się, że Antek chodzi na pielgrzymki. Trochę pofałszował w bitwie ze znaną z ubiegłorocznego show TVP 1 Martyną Ciok, ale daje radę, ma ładną barwę i potencjał. Może brakuje mu scenicznego obycia i stąd ten stres. Poprawnie śpiewa też Ewa Kłosowicz. Zarzucałam jej, że to koleżanka Piaska, lecz ona broni się wokalnie, w przeciwieństwie do innej jego znajomej – Kasi Lisowskiej, która chyba powinna zostać przy chórkach. Typuję do dogrywki.
Skoro objechałam Krautwursta, powinnam się równie mocno pochylić nad Rafałem Brzozowskim, bądź co bądź nowym wokalistą kultowego De Mono, ale mam wrażenie, że on dopiero dzięki VoP uczy się czysto śpiewać, więc na razie odpuszczam. Choć pewnie czeka go nowa dogrywka.
Wreszcie mój faworyt – Ian Rooth. Oczywiście, modna fryzura i ubranie, a internet więcej nie potrzebuje, żeby pisać “pedał”. Faktycznie wizerunkiem przypomina trochę Madoxa, jak to się kojarzy użytkownikom sieci, ale śpiewa inaczej, i chyba nie jest na tyle zdesperowany. Pofałszował na castingu, jednak już w bitwie udowodnił swoją wartość. W utworze “Amazing” George’a Michaela kompletnie mnie zaintrygował barwą, oszczędnością, interpretacją. Nie wiem, jak poradzi sobie z głośniejszymi piosenkami. Na razie kupuję ten wizerunek i daję kredyt zaufania.
Voice of Poland – dogrywka
0Program The Voice of Poland uświadomił mi, że od minuty czyjegoś (= jurora) rozkojarzenia bądź zmęczenia zależy czyjeś ( = uczestnika) życie. Dlaczego spośród tylu utalentowanych osób do odcinków na żywo zakwalifikowali się ci a nie inni? Po prostu – szczęście lub jego brak. Podczas przesłuchań w ciemno Nergal trafnie powiedział, że w programie jest kilka procent osób genialnych, kilka procent osób odstających poziomem na niekorzyść i jest mocny, poprawnie śpiewający środek.
Wybieranie tych ze środka było strzelaniem na oślep. Może ktoś inny mógłby wykorzystać swoją szansę bardziej? Nie dowiemy się. Najważniejsze, że ci zakwalifikowani do odcinków na żywo są naprawdę silni i czekają nas wielkie emocje.
Niektórzy jednak mieli łatwiej niż konkurencja. Karolina Leszko z drużyny Kayah schodząc ze sceny przytuliła się do swojej trenerki dość oficjalnie. I cóż z tego, że zaśpiewała bezbłędnie, skoro przy niej stał znany Kayah prywatnie (pomoc przy recitalu) Mateusz Krautwurst? Dziewczyna szła po przegraną. Piasek wśród finalistek ma dwie znajome: Ewę Kłosowicz (niezłą) i Kasię Lisowską (z zespołu SheMoans; słaby głosik w porównaniu z wieloma spośród tych którzy odpadli, fałszowanie na ekranie). W takiej sytuacji śmiesznie brzmi uzasadnienie, którym ratuje się wielu trenerów: “ten program nie jest ci do niczego potrzebny”. Im wszystkim jest do czegoś potrzebny.
Gabriel Fleszar dostał kopa ze świata showbiznesu mimo że grał przyzwoity i popularny pop-rock. Część osób uważa, że taki człowiek na drugą szansę nie zasługuje. Ale czy to odbiera mu talent? Czy to on rozdaje karty, czy też raczej czyni to zgraja managerów? W czym on jest gorszy wokalnie lub repertuarowo od Sylwii Grzeszczak czy kompletnego nieporozumienia w stacjach radiowych – Eli? Lansuje się tandetę, dlatego miło posłuchać raz w tygodniu w mainstreamie kogoś, kto ma do zaoferowania więcej. Pechem Gabriela, któremu kibicowałam, jest to, że w drużynie Nergala inni byli jeszcze lepsi. Monika Urlik to świetny, gospelowy wręcz głos. Ewelina Kordy to barwa i chęć eksperymentu z jej użyciem. Damian Ukeje i Filip Sałapa to królowie sceny, idealni do rockowego repertuaru. W końcu Jah Ares – nietuzinkowy pod każdym względem. Ekipa Adama Darskiego zaoferowała też najlepsze duety. Jedynym nieporozumieniem był wybór piosenki “Nine million bicycles” którą może zaśpiewać nawet pięciolatek i zabrzmi to tak samo jak u dwóch pań obdarzonych wielkim talentem. W internecie krąży opinia, że Ukeje oraz Anna Galstyan wykonali “Another way to die” lepiej niż oryginał, a to raczej rzadkość, bo w modzie jest obrzucanie błotem i pisanie pro forma jak bardzo coś było beznadziejne.
Ceną dobrych męsko-damskich duetów było wywalanie wokalistek. W ten sposób program sam pozbawił się piosenkarek z rockowym pazurem. W ostatnim odcinku Kasia Kubik padła ofiarą wywijania mikrofonem Piotra Niesłuchowskiego. Oboje brzmieli profesjonalnie, ale to był chyba jeden z tych werdyktów, które już zapadły przed wejściem tej dwójki na scenę. Ania Dąbrowska pozbyła się jeszcze Oli Pieczary, chyba jednak dlatego, że Ola nie panuje nad swoim mocnym głosem. On fruwa na lewo i prawo, i jeszcze przez pewien czas nie wyfrunie poza chórki w reklamach.
Kayah po raz drugi uratowała Maćka Moszyńskiego. Współczuję chłopakowi, te wszystkie dogrywki muszą być z lekka stresujące, ale dzięki temu często go pokazują w TV i pewnie jest zapamiętany lepiej od pozostałych wykonawców z jego półki. Rafał Brzozowski zaskoczył mnie na plus. Na castingu kolebał się z dźwiękiem, w bitwie był gorszy od Bartka Grzanka, ale w dogrywce poradził sobie i z piosenką, i z publicznością. Okazało się, że to również nie jest przypadkowy gość, który sobie w kadrze Polski w zapasach nagle zaczął śpiewać. Jest to nowy wokalista znanego od lat zespołu De Mono! Boję się szukać dalej, bo jeszcze się okaże, że to brat Wojtka Brzozowskiego i szwagier Oli Kwaśniewskiej aaaa!
Najnowsze Komentarze