Posts tagged the sixpounder

Kasia Klimczyk i Filip Sałapa odpadli z The Voice of Poland

2

Filip Sałapa

Drużyna Nergala jest bardzo mocna, ale trzeba było ciąć. Ofiarą padł Filip Sałapa, którzy otrzymał perfidną do zaśpiewania piosenkę Depeche Mode “Enjoy the silence”. pocieszeniem dla wokalisty The Sixpounder były cukierki wygrane u Zbigniewa Hołdysa za tylko jeden krzyk w trakcie numeru. Nie wiem, czy to dobra droga, ponieważ Filip męczył się z tonacją. Wszyscy wiedzą, że umie śpiewać, więc może należało przearanżować utwór pod jego mocne strony i bardziej zrobić z tego coś w stylu “Change” Deftones. Podobnie jak pozostali jurorzy, może i Nergal nie chce sobie hodować konkurencji? Pan Sałapa póki co bogaci się o fanów (głównie fanki) a portale plotkarskie rozpisują się o nim jak o właśnie “młodszej wersji Nergala”. The Sixpounder miał niedawno okazję koncertować z Behemothem. To nie jest zespół, który sobie nie poradzi. Najbliższy koncert: 11 listopada w klubie Liverpool we Wrocławiu i ja tam na pewno będę, więc możecie liczyć na relację.

Team Adama Darskiego wciąż ma rockowego wokalistę w postaci Damiana Ukeje, a nawet… rockową Monikę Urlik. Ta dwójka ma najlepsze, najmocniejsze głosy w całym programie. Istotnie, gdy Bruce Dickinson usłyszy wersję Moniki, ma pełne prawo stać się malutki i do tego czerwony, że swego czasu się wypiął na Voice of England.

A jednak, pomimo technicznych wokalnych fajerwerków w wykonaniu tych państwa, brakowało mi u nich emocji. Dlatego moje osobiste wyróżnienie za odcinek wędruje do Eweliny Kordy. Ona “była” dziewczyną z piosenki Amy Winehouse. Cudowna interpretacja.

W drużynie Ani Dąbrowskiej analogiczną funkcję osoby wiedzącej, o czym śpiewa, spełnia Aleksandra Galewska. I zupełnie się nie zgadzam z jurorką, żeby Olę na siłę zmieniać. Nagiąć można rzemieślnika, nie twórcę. O słuchaczy też nie ma co się za bardzo martwić – nie każdy – mimo potencjału – ma życiową ambicję parcia na szkło i bycia oglądanym przez masy. W dodatku nie zgodzę się jakoby Ola nie mogła widza zaskoczyć. A może zinterpretuje “Nothing else matters” Metalliki?

Podobnie nie zgadzam się, że Ares Chadzinikolau fałszuje albo wyczerpał limit w programie. To jest typowy głos reggae; równie dobrze można te same zarzuty postawić Bobowi Marley’owi. Cieszę się, bo wreszcie “Knocking on the heaven’s door” w telewizyjnym show zabrzmiało jak Dylan a nie jak Guns’n'Roses.

Ewa Szlachcic jest gotową wokalistką, nigdy nie powinna się znaleźć w dogrywce. Jej głośne i wysokie partie są bez zarzutu. Panuje na scenie, łapie kontakt z publicznością. Nieco gorzej radzi sobie w piano, ale dwukrotnie świetnie wykonała “Black Velvet”.

Karolina Charko miała image Wednesday Adams i znowu o jej występie można napisać tylko tyle, że się odbył. Po lekcje magii przed mikrofonem odsyłam do Kai Domińskiej, która śpiewa nieczysto jak nikt inny i czaruje jak nikt inny. Umiejętność poprawnego zaśpiewania kilku dźwięków w jednej linii nie jest niczym niezwykłym więc za tydzień pewnie się żegnamy.

W tym tygodniu nie mogło być inaczej, pani Kasia Klimczyk została z nami tak długo przez przypadek, chyba zupełnie jak twórcy “Halloween 2″ pozostawili przy życiu Annie Brackett tylko po to, żeby ją zaraz unicestwić. Wykonanie “Supergirl” zupełnie amatorskie, u mnie w liceum na przeglądzie piosenki nie zmieściłaby się w pierwszej piątce (chociaż muszę przyznać, że pod tym względem akurat miałam mocne LO, np. moja znajoma wygrała “Szansę na sukces”, a inna świeciła w “Idolu”).

Na koniec smaczek. Im dłużej Piotr Niesłuchowski brnął w “Losing my religion” REM tym bardziej przypominał mi jedną z ulubionych melodii z lat 90, zupełnie nie z repertuaru REM. Jeżeli to prawda, że Piotrek nie czuł się dotąd mocno w czystym śpiewie, to odrobił zadanie domowe bardzo dobrze.

Pre-casting do programu Must be the Music – Tylko Muzyka

0

Jeżeli śpiewasz solo lub z kimś, grasz na instrumencie, beatboxujesz i uważasz, że nadszedł czas się sprawdzić albo wypromować – musisz pójść na pre-casting do programu Must be the Music. Na tym etapie producenci decydują, kto zaprezentuje się na castingu głównym przed jury. Oczywiście do zaistnienia w telewizji droga daleka. Nawet cztery razy “tak” od jurorów nie oznacza, że pokażą Was w TV. Nie należy się tym przejmować. Jak każdy telewizyjny program ten również ma swoją formułę. Niekiedy nawet bardzo świadome i ukształtowane zespoły nie mają szczęścia. W pierwszej edycji grupa The Sixpounder nie dostąpiła zaszczytu prezentacji w paśmie polsatowskim, a przecież to kapela supportująca słynnych Acid Drinkers. Ich wokalista Frantic Phil jest obecnie w najlepszej dwudziestce w The Voice of Poland.

Z kolei druga edycja Must be the Music pozbyła się zespołu Drunk’n'Rolled. Mało profesjonalnie? Było wielu lepszych?

Na pewno warto spróbować, bo wielu ten show otworzył furtkę do kariery lub pozwolił o sobie przypomnieć. Tuż po występie w odcinku półfinałowym pan Wiesław Iwasyszyn (człowiek orkiestra, jeden z protoplastów współczesnego beatboxu) występował w Stodole u boku Lady Pank.

Lista precastingów do trzeciej edycji “Tylko Muzyka”:

FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY DOSTANIECIE NA MIEJSCU

19 listopada 2011 (sobota), 8.00
Zespół Państwowych Szkół Muzycznych im. G. Bacewicz, Koszalin

20 listopada 2011 (niedziela), 8.00
Gospoda Gdańska, Gdańsk

26 listopada 2011 (sobota), 8.00
Qubus Hotel Prestige, Katowice

27 listopada 2011 (niedziela), 8.00
Hotel Radisson Blu, Wrocław (chętnych Szeherezada zaprasza do siebie na kawę; mieszkam 10 minut od hotelu)

3 grudnia 2011 (sobota), 8.00
Kampus Wyższej Szkoły Gospodarki, Bydgoszcz

4 grudnia 2011 (niedziela), 8.00
Hotel Radisson Blu Warsaw, Warszawa

10 grudnia 2011 (sobota), 8.00
Europa Hotel, Lublin

11 grudnia 2011 (niedziela), 8.00
Hotel Gołębiewski, Białystok

Tak, słusznie zauważyliście – nie ma Poznania, Łodzi, Krakowa, Olsztyna i Szczecina. Musicie podróżować.
Jeżeli wybieracie się na pre-casting, proszę o maila z plotkami jak było!

Filip Sałapa – najlepszy The Ryk of Poland

0

Czy pamiętacie zespół The Sixpounder z pierwszej edycji programu Must be the Music? Nie? Oczywiście – ponieważ telewizja Polsat oszczędziła nam widoku kapeli z Wrocławia i postawiła np. na zespół sygnalistów myśliwskich.

Chyba dlatego ich frontman Filip Sałapa wyglądał na skołowanego, gdy dostarczono mu bilet na przesłuchanie w ciemno do programu The Voice of Poland. Tam piosenką “Alive” z repertuaru Pearl Jam podbił serca jury i trafił do drużyny Nergala. Jeżeli to prawda, że wykonawcy na pewnym etapie będą śpiewać w duecie z trenerami, możemy szykować się na nie lada gratkę w paśmie prime time telewizji publicznej.

Filip w bitwie wyeliminował ulubienicę internautów – Olę Kasprzyk z zespołu Mothernight. Zdaniem ich opiekuna to był najmocniejszy pojedynek i oboje w programie nie mieli konkurencji. Nie przeszkodziło to następnie Nergalowi wystawić Filipa do dogrywki, gdzie jego przeciwnikiem był znany przed wielu laty Gabriel Fleszar, czyli kolejny z faworytów VoP. Choć wykonaniu odkurzonej gwiazdy nie można było zarzucić niczego, to jednak wokalista The Sixpounder potęgą głosu i jego różnorodnością chwycił mocniej Darskiego za serce. Trener stwierdził, że w ogóle nie jest swego wyboru pewien, ale lubi ryzyko. A cóż jest niepewnego w wokalu Filipa? Może brakuje mu charyzmy? Po wyeliminowaniu dwójki liczących się uczestników show już wiemy, że nie.

Go to Top